Czy wierzyć w horoskopy ?
Czytasz wersję archiwalną wątku "Czy wierzyć w horoskopy ?" z forum forum.radiojozef.pl/
paes - 2006-04-01, 23:06
Ciekawe:
Kris - 2006-04-07, 13:01
Witam
Czytam horoskop od bardzo sporadycznie, z czystej ciekawosci, co nowego wymyślili i w jaki sposób ktoś manipuluje innymi. Sposobem przekazu, sformułowaniami itp.
To dziwne że ludzie w to wierzą, starjąć się dopasowywać wydarzenia, przyszłe czy przeszłe pod horoskop. To dosyć nienormalne.
Ps.
W ankiecie brakuje opcji nie wierzę w horoskopy, a to nie jest jednoznacze z tym że ich nie czytam.
Pozdrawiam
Krzysiek
Emil - 2006-04-08, 16:52
Czytam horoskop od bardzo sporadycznie, z czystej ciekawosci, co nowego wymyślili i w jaki sposób ktoś manipuluje innymi. Sposobem przekazu, sformułowaniami itp.
Ta ankieta też jest manipulacją.
Olać to ciepłym moczem.
paes - 2006-04-09, 02:14
Dlaczego uważasz, że jest to manipulacja a do tego zalecasz rozlewanie uryny niewystygniętej w miejscu publicznym ?
Przy uczciwym odpowiadaniu, może wyjść ciekawa statystyka aczkolwiek może być trudne rozdzielenie informacji czy horoskopy jako takie są bez sensu czy też konkretne horoskopy są do odbytnicy
Właściwie należało by to przeprowadzić dla konkretnych gazet prezentujących horoskopy, co by dało obraz ich trafności lub nietrafności.
Ogólnie to zabawa.
Monika20 - 2006-04-09, 10:12
Ja uważam,że trzeba bardzo uważać z tą zabawą..nie wiemy z jaką 'mocą' zadzieramy
Przyznaję,że kiedyś często czytałam horoskopy/jestem zodiakalnym Lwem/ i
naprawdę często pokrywały się z wydarzeniami w moim życiu
Wierzę,że są prorocy natchnieni Duchem Świętym ale są też moce zła,którym zależy na ujawnieniu pewnych tajemnic/już Jezus-kiedy chodził po ziemi kazał im milczeć!Bo duchy nieczyste wyjawiały,że jest Synem Bożym/
Proponuję trzymać się od wróżbiarstwa i horoskopów -daleko!
A to co wydarzyło się Tobie Paes to dowód,że jednak 'jakieś' moce istnieją-prawda?
paes - 2006-04-11, 02:02
Prawdę mówiąc, bardziej bym to podciągnął pod statystykę a nie moce.
O ile dobrze liczę to maksymalne prawdopodobieństwo spotkania się dwóch kierowców spod tego samego znaku jest 1 do 144 (12*12) (zakładając równomierne rozłożenie znaków Zodiaku wśród wszystkich kierowców i tychże kierowców terenie i czasie). Oczywiście w prawdopodobieństwo rzeczywistości jest mniejsze, ze względu na różne nierównomierności.
Inna sprawa to cechy przypisywane różnym osobom spod różnych znaków, tu mogą grać rolę tak pomijane czynniki jak np. żywienie w okresie ciąży (zależne od pór roku), nasłonecznienie, aktualna aktywność Słońca, miejsce zamieszkania na naszej planecie, temperatury, nawet zmiany grawitacji wywołane położeniem Ziemi, Słońca i Księżyca (dalsze planety mają dużo mniejszy wpływ ze względu na słabnięcie sił grawitacji z kwadratem odległości ciał (tu planet). Wpływ grawitacji może być spory skoro sam Księżyc swoją grawitacją potrafi podnieść wodę na Ziemi o kilka metrów. Wyobraźmy to sobie w skali komórkowej. Złożenie w/w czynników może mieć wpływ na rozwój dziecka w łonie matki (i także rozwój zawiązków jego układu nerwowego) i na uwypuklanie lub stłumienie pewnych jego zdolności. Oczywiście na to wszystko nakłada się jeszcze składowa przypadkowa (choroby, status majątkowy, używki i inne).
Składowe długoterminowe (gwiazdowe) dają się wykryć przy uśrednianiu dużych ilości danych populacyjnych co czynią mniej lub bardziej udatnie różnej maści astrolodzy.
Przypuszczam, że gdybyśmy mieli dostęp do danych ludności Ziemi i danych astronomicznych to dało by się wyprowadzić dość ścisłe zależności pomiędzy występowaniem różnych cech charakterologicznych a przedziałem roku w jakim przebiegała ciąża (tu wpływa też rok urodzenia, bo w każdym roku wzajemne położenia najbliższych Ziemi ciał niebieskich są różne).
-----------------------------------------------------------
May the power be with You.
Pascal - 2006-04-11, 23:25
paes,
z okazji zbliżajacego się Spotkania, Świeta, Zmartwychwstania, zrób sobie i nam prezent -
wywal to prowokujace świństwo
paes - 2006-04-13, 16:58
Ze zbliżającej się okazji, życzę wszystkim Forumowiczom i ich Rodzinom
vv vv
spokojnych, zdrowych, smacznych i wesołych Świąt Wielkanocnych.
WiA - 2006-04-13, 20:00
paes,
z okazji zbliżajacego się Spotkania, Świeta, Zmartwychwstania, zrób sobie i nam prezent -
wywal to prowokujace świństwo
paes - 2006-04-13, 23:20
Przewrotnie zapytam czy oglądanie prognozy meteorologicznej też wg Ciebie jest grzechem? Pewnie tak, bo też dotyczy przewidywania przyszłości.
Daj spokój, nie podpuszczaj jej, bo jeszcze się jej telewizorowi dostanie a co on chłop winien !
Inka - 2006-04-14, 12:44
Przewrotnie zapytam czy oglądanie prognozy meteorologicznej też wg Ciebie jest grzechem? Pewnie tak, bo też dotyczy przewidywania przyszłości.
pogodę to przewidywano w kontekscie, w jakim Ty piszesz ladnych kilka wieków temu - chyba nie wierzysz że, dajmy na to, pan Zubilewicz wychodzi sobie rano przed dom, rozpruwa jakies ptaszysko i z wnętrzności "wróży" czy dziś będze padać w Małopolsce... Tłumaczenie, w jaki sposób prognozuje się teraz pogodę mijałoby się chyba z celem, bo nie uwierzę, że nie słyszałeś o satelitach i innych takich, czy spałeś na geografii, gdy nauczycielka mówiła o niżach , wyżach, pasatach itp które są po prostu naturalnymi zjawiskami....
daruj, ale kiepskie jak dla mnie porównywanie horoskopów (które są wróżeniem) z prognozą pogody... kiepska ta prowokacja...
paes - 2006-04-14, 21:00
Monika20 - 2006-04-14, 22:07
Ja również chcę się przyłączyć do Życzeń z okazji zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy! Niech Miłośc naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa będzie z Wami!
Nie zapomnijmy, Bóg Jest Osobą-pragnie naszej Miłości..
PS widzę,że Paes poważnie szuka prawdy- nie wątpię,że Ją znajdzie .
Jak powiedział Jezus- "Ja Jestem Drogą, Prawdą i Życiem"
Aga_Osik - 2006-04-14, 22:49
Eh... Kompletna bzdura z tym horoskopem. Ktoś nabija kase, wymyśla bzdury a ktoś to czyta. Błagam nie porównujcie horoskopu do meteorologii. Meteorologia to statystyka. Ktoś ma mapy widzi gdzie jest wyż bądź niż jaka jest prędkość wiatru i statystycznie wylicza jaka może być pogoda.
Co do horoskopów jest to GRZECH !!! I WYKROCZENIE PRZECIWKO 1 PRZYKAZANIU !!!
*** "Nie będziesz miał innych Bogów obok mnie." ***
Poza tym wyraźnie mówi o tym Pismo Święte:
Księga Kapłańska 20, 25-27
Będziecie odróżniać zwierzęta czyste od nieczystych, ptaki nieczyste od czystych. Nie będziecie plugawić siebie samych przez zwierzęta i ptaki ani przez wszystko, co się roi po ziemi, przez wszystko, co oddzieliłem od was jako nieczyste. Będziecie dla Mnie święci, bo Ja jestem święty, Ja Pan, i oddzieliłem was od innych narodów, abyście byli moimi. Jeżeli jaki mężczyzna albo jaka kobieta będą wywoływać duchy albo wróżyć, będą ukarani śmiercią. Kamieniami zabijecie ich. Sami ściągnęli śmierć na siebie.
Mysle że temat jest skończony.... i nie warty dalszych rozważań
Inka - 2006-04-14, 23:05
Pwt 18, 10-14:
(10) Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; (11) nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. (12) Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza. (13) Dochowasz pełnej wierności Panu, Bogu swemu. (14) Te narody bowiem, które ty wydziedziczysz, słuchały wróżbitów i wywołujących umarłych. Lecz tobie nie pozwala na to Pan, Bóg twój.
Kpł 19, 31
Nie będziecie się zwracać do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziecie zasięgać ich rady, aby nie splugawić się przez nich. Ja jestem Pan, Bóg wasz!
Kpł 20, 6
Także przeciwko każdemu, kto się zwróci do wywołujących duchy albo do wróżbitów, aby uprawiać z nimi nierząd, zwrócę oblicze i wyłączę go spośród jego ludu.
Dla mnie to wystarczy - nic dodać, nic ująć
Pascal - 2006-04-15, 01:31
Uuuuu, widzę zapędy cenzorskie,
Cenzora juz tu dawno nie ma! Ocenzurował swoje posty do dwóch kropek i zniknął.
Nie śmiałabym go zastępować!
paes - 2006-04-17, 00:49
Eh... Kompletna bzdura z tym horoskopem. Ktoś nabija kase, wymyśla bzdury a ktoś to czyta. Błagam nie porównujcie horoskopu do meteorologii. Meteorologia to statystyka. Ktoś ma mapy widzi gdzie jest wyż bądź niż jaka jest prędkość wiatru i statystycznie wylicza jaka może być pogoda.
Horoskop to też statystyka ... z prawdopodobieństwem totolotka ... czasem się trafia !
Co do horoskopów jest to GRZECH !!! I WYKROCZENIE PRZECIWKO 1 PRZYKAZANIU !!!
Horoskop nie jest Bogiem !!!!
[color=red]Księga Kapłańska 20, 25-27
Będziecie odróżniać zwierzęta czyste od nieczystych, ptaki nieczyste od czystych. Nie będziecie plugawić siebie samych przez zwierzęta i ptaki ani przez wszystko, co się roi po ziemi, przez wszystko, co oddzieliłem od was jako nieczyste. Będziecie dla Mnie święci, bo Ja jestem święty, Ja Pan, i oddzieliłem was od innych narodów, abyście byli moimi. Jeżeli jaki mężczyzna albo jaka kobieta będą wywoływać duchy albo wróżyć, będą ukarani śmiercią. Kamieniami zabijecie ich. Sami ściągnęli śmierć na siebie.
Pascal - 2006-04-18, 10:10
No i takie dowcipne porównywanie Boga i podpasek ? Moja Pani !!!
To Twoje porównanie - to Ty sugerujesz, ze Bog ma spełnic wszystkie nasze kaprysy...(ciepło, sucho i bezpiecznie). Ja tam jak wszyscy mowie: "Bądź wola Twoja"
marborneo - 2006-04-18, 11:13
Z Najlepszymi Życzeniami Przejscia ze Śmierci do Życia dla Wszystkich Wolnomyślicieli!
"To nie koniec.
Wchodzimy w obietnicę.
Już inna faza.
Mijamy smugę cienia.
Uwaga,zbliża sie życie!"
PRZYŚPIESZENIA
WiA - 2006-04-20, 23:08
niewidzialna - 2006-04-24, 19:27
Księżyc jest oddalony od Ziemi o 384,4 tys. km.
Odległość do najbliższej gwiazdy 40,5 razy 10 do potęgi dwunastej km
Dopiero kończę liceum. Z tego co mi szacowne uczelnie do głowy powkładały, charakter człowieka jest determinowany przez geny i społeczeństwo. Nigdzie, o wpływie układu gwiazd w momencie urodzenia... Przepraszam za ton. Bardzo denerwują mnie rozmowy o horoskopie.
WiA - 2006-04-24, 23:01
Księżyc jest oddalony od Ziemi o 384,4 tys. km.
Odległość do najbliższej gwiazdy 40,5 razy 10 do potęgi dwunastej km
Dopiero kończę liceum. Z tego co mi szacowne uczelnie do głowy powkładały, charakter człowieka jest determinowany przez geny i społeczeństwo. Nigdzie, o wpływie układu gwiazd w momencie urodzenia... Przepraszam za ton. Bardzo denerwują mnie rozmowy o horoskopie.
O przemądra (aż ciśnie się na usta przemądrzała) istoto. Bardo dobrze, że słyszałaś o odległościach jakie dzielą nas do gwiazd. Szkoda jednak, że kompletnie nie wiesz na czym polega astrologia, która NIE zajmuje się wpływem wspomnianych przez Ciebie gwiazd na losy ludzi. Zajmuje się korelacjami (trudne słowo, sprawdź sobie w słowniku) między cyklami życiowymi a cyklami obserwowanymi dla ciał o wiele bliższych Ziemi. Podkreślić należy, że korelacja nie oznacza jeszcze związku przyczynowo skutkowego, a w tym przypadku jedynie zbieżność pewnych okresów.
Na drugi raz o przegenialna racz sięgnąć po literaturę zanim cokolwiek napiszesz.
niewidzialna - 2006-04-26, 20:38
Drogi WIA. Bardzo przepraszam Cię za moją wypowiedź. Jest po prostu niegrzeczna. Mimo, że jest to forum chrześcjiańskie a temat dotyczy horoskopów, powinnam być dobrym świadectwem a tak... jestem anty-świadectwem. I jeszcze szacunek do starszych. Przepraszam.
Rzeczywiście z astrologią nie zetknęłam się. W szkole liznęliśmy trochę astronomii, ale nie wiem czy te nauki mają ze sobą coś wspólnego.
Bóg sam przecież posługuje się ciałami niebieskimi. Uzył gwiazdy (zwanej betlejemską, choć pewnie to była kometa) aby przyprowadzić Mędrców ze Wschodu do Dzieciątka Jezus. "Gdzie jest nowonarodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon." (Mt 2,2). Zaś kiedy Jezus Chrystus oddaje swoje życie za grzechy wszystkich ludzi: "Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek" (Łk 23,45). Tak więc pełnią one jakąś rolę w Bożym planie
Mam nadzieję, że nie będziesz chował do mnie urazy. Jeszcze raz bardzo przepraszam.
Serdecznie pozdrawiam.
WiA - 2006-04-27, 06:42
Ja się wcale nie gniewam. Jako ciekawostkę warto przytoczyć stosowanie symboliki astrologicznej w malarstwie flamandzkim (jak najbardziej katolickim). Bardzo ciekawie o tych sprawach potrafi opowiadać o. Zbigniew Krysiewicz OP z krakowskiego klasztoru dominikanów.
Poza tym astrologia astrologii nierówna. Jedni chcą badać zależności i korelacje, a inni rzeczywiście traktują to jako wróżbiarstwo. Osobną zaś rzeczą są gazetowe bzdury zwane horoskopami które ani z jednym ani z drugim nic wspólnego nie mają.
paes - 2006-05-01, 13:44
Księżyc jest oddalony od Ziemi o 384,4 tys. km.
Odległość do najbliższej gwiazdy 40,5 razy 10 do potęgi dwunastej km
Dopiero kończę liceum. Z tego co mi szacowne uczelnie do głowy powkładały, charakter człowieka jest determinowany przez geny i społeczeństwo. Nigdzie, o wpływie układu gwiazd w momencie urodzenia... Przepraszam za ton. Bardzo denerwują mnie rozmowy o horoskopie.
To co podałaś to jest średnia odległość Księżyca od Ziemi. Odległość ta się zmienia od ok.
356000 km do 407000 km z czego wynika, że siła z jaką Księżyc oddziałuje na ciało znajdujące się na Ziemi zmienia się od 1 do 0.765 wartości początkowej (gdzie za 1 przyjąłem siłę dla odległości najmniejszej). Te zmiany przyciągania wywołują między innymi tzw. zjawisko pływów (podnoszenia się poziomów wód). Np. w zatoce Fundy koło Nowej Szkocji poziom morza zmienia się o 16 m. Oczywiście wpływ tej siły jest tym mniejszy im rozpatrywana masa na Ziemi jest mniejsza, tym niemniej należy zauważyć w jakim układzie znajduje się woda i jaka jest wrażliwość otoczenia (np. organizmu).
Człowiek składa się w ok. 60-70% z wody i nie jest ona sztywno połączona z tkankami, w których się znajduje. Ze względu na różnice w gęstości tkanek i wody powstają różnice sił (mikrouciski), które mogą być wykrywane i interpretowane przez układ nerwowy co wpływa na zachowanie człowieka (w sposób przez niego nieuświadamiany).
Niestety organizmy żywe w tym człowiek to bardzo precyzyjne urządzenia biochemiczne mające jakiś punkt pracy, który jest jednak zależny od czynników zewnętrznych (oczywiście w różnym stopniu).
Sl@o - 2006-05-02, 17:47
Ta ankieta też jest manipulacją.
Olać to ciepłym moczem.
manipulacją nie jest, bo jasno wykłada, ze można na wiele sposobów zrozumieć odpowiedzi. Dlatego ankieta dotyczy meritum, a nie spraw związanych z otoczką terminologiczną. Bardzo profesjonalnie zrobione.
Co do meritum, to w sposób oczywisty korzystanie z horoskopów jeśli nawet nie jest głupotą, to na pewno grzechem i oznaką naszej słabości.
Ale większość z nas zagląda do horoskopu, czyta go i jeśli nie znajduje nic dla siebie, to sięga po kolejny. I tak aż znajdzie dla siebie nadzieję. Jest i inna sprawa, że faktycznie pewne możliwości się wzmacniają w zależności od pory roku i fazy ciał niebieskich. Już pominę takie rzeczy oczywiste jak faza księżyca, która wiąże się ze sprawami kobiecymi, ale są ważniejsze na przykład jak położenie słońca w konkretnym gwiazdozbiorze, co ostatecznie przekłada się na pory roku.
Pora roku urodzenia też ma wpływ na nasze życie. Z biologicznych powodów liczba urodzeń koreluje się z pora roku. Normalnie w pewnym czasie było więcej żywności i możliwości wyżywienia dzieci. jest i inna sprawa jak zapadalność na choroby, a ma na to wpływ rodzaj pyłków i zanieczyszczeń po urodzeniu. Wiadomo też, ze w zimę łatwiej jest karmiącej matce wytwarzać przeciwciała na pewne choroby, co chroni dziecko, ale nie koniecznie je zabezpiecza na całe życie.
I kolejna sprawa to co wyprawiają niebezpieczne sekty spod znaku New Age. Manipulując świadomością doprowadzają do zastępowania wiary fałszywymi oznakami wiary.
paes - 2006-05-02, 18:59
Sekty to wierzchołek góry lodowej, bardziej niebezpieczna jest manipulacja świadomością w wykonaniu reklam, polityków czy też niektórych radyj uznanych ostatnio za polityczne, bo tu nie są zagrożone jednostki czy dziesiątki ale setki tysięcy czy miliony.
Dla doraźnych potrzeb finansowych czy politycznych mąci się ludziom w głowach obiecując im cuda na kiju albo gruszki na wierzbie, często mieszając to z pracą duszpasterską, przez co ludzie łykają "prawdy" wymieszane dla poślizgu z prawdami wiary lub elementami liturgii.
Najgorsze jest to, że przez podawanie takiej papki ludzie tracą rozeznanie co kto mówi i kiedy trzeba mieć podwyższoną uwagę.
Sekty przy tym to mały pikuś, bo one u nas nie mają własnych mediów i przez to ich siła rażenia jest stosunkowo małego zasięgu (aczkolwiek nie należy jej bagatelizować).
Sl@o - 2006-05-02, 19:39
Sekty to wierzchołek góry lodowej, bardziej niebezpieczna jest manipulacja świadomością w wykonaniu reklam, polityków czy też niektórych radyj uznanych ostatnio za polityczne, bo tu nie są zagrożone jednostki czy dziesiątki ale setki tysięcy czy miliony.
Dla doraźnych potrzeb finansowych czy politycznych mąci się ludziom w głowach obiecując im cuda na kiju albo gruszki na wierzbie, często mieszając to z pracą duszpasterską, przez co ludzie łykają "prawdy" wymieszane dla poślizgu z prawdami wiary lub elementami liturgii.
Najgorsze jest to, że przez podawanie takiej papki ludzie tracą rozeznanie co kto mówi i kiedy trzeba mieć podwyższoną uwagę.
Sekty przy tym to mały pikuś, bo one u nas nie mają własnych mediów i przez to ich siła rażenia jest stosunkowo małego zasięgu (aczkolwiek nie należy jej bagatelizować).
Sekty to pikuś nie jest. To jest realne niebezpieczeństwo.
Politykom można nie wierzyć i wielu nie wierzy. Sekty gmerają przy wierze i przy tym co jest podstawą tego czym jest człowieczeństwo. O pewnym radyju pisać nie będę bo mi szkoda słów. Jestem natomiast szczęśliwy, że jest radio Józef. To wspaniale radio dla ludzi którzy łakną wiedzy i nauki KRK. Bóg zapłać wszystkim, którzy dobro w postaci tego Radia tworzą.
Poza tym obok sekt religijnych są ich wersje ekonomiczne i polityczne. każda sekta to metoda odciągania prawdy, która jest depozytem Kościoła Rzymsko-Katolickiego.
Agnieszek:) - 2006-10-08, 22:35
Przeczytałam sobie część Waszej dyskusji i nasuwają mi się takie pytania:
1.Po co ludzie czytają horoskopy? - Czy nie po to, żeby zajrzeć w swoją przyszłość, którą nie bez powodu Bóg przed nimi zakrył?
2.Czym się różni wróżba od horoskopu?
3.Czy w takim razie horoskop zawiera jakąś wiedzę, a jeśli tak, to czy nie jest to wiedza tajemna?
4.Czy żeby być mądrym, wykształconym i szczęśliwym człowiekiem muszę się zamieniać na miejsca z Panem Bogiem (gdzieś to już było..A tak pewna ciekawa rozmowa między poszczącym na pustyni Jezusem a upadłym aniołem podobnie wyglądała)
Jeśli sami sobie jesteśmy bogiem albo chcemy nim być - to też lepiej unikać kontaktu z wiedzą tajemną, która nigdy nie jest udostępniana za darmo. Szybko może się okazać, że weźmie nasz los w swoje ręce ktoś, komu nie zależy ani na naszym szczęściu ani na mądrości..
Lamia - 2006-10-31, 10:30
Próbowałam prześledzić wasze rozważania na temat horoskopów, ale przyznam sczerze, że nie udało mi się dobrnąć do końca. kłócicie się o coś, co właściwie nie powinno podlegać dyzkusji, a sposób w jaki Paes i Pascal przerzucają się argumentami bardzo mnie zmartwił. Miejcie do siebie odrobinę szacunku. Porównanie z kompielą w szambie, czy( jak dobrze pamiętam) coś o Bogu i podpaskach... widzicie absurdalność tych porównań?
Chodzi o to aby zachować rozsądek i równowagę a nie popadać ze skrajności w skrajność. Czytanie horoskopu na dzień dobry nie jest niczym złym. Zła jest wiara w to, że horoskop się spełni. Nikt poza samym Panem Bogiem nie jest w stanie przepowiedzieć przyszłości, a jednak... Pismo Święte mówi o prorokach, którzy zapowiedzieli przyjście Syna Bożego. Czy ktokolwiek ośmieli się stwierdzić, że oni nie pochodzili od Boga? Pokładanie zaufania w Panu Bogu nie dotyczy problemu, czy mam wziąć parasol, czy nie, bo przecież Bóg nie pozwoli mi zmoknąć - bzdura i naigrywanie się. Ktoś ładnie powiedział "Bądź wola Twoja". Pokładanie zaufania to wiara w to, że cokolwiek złego by nas nie spotkało, Bóg nigdy nas nie opuści i pomoże nam przetrwać przeciwności, da siłę, wystarczy tylko w to uwierzyć. Bóg nie jest biurem skarg i zażaleń ani maszyną do spełniania naszych zachcianek. Trzeba pamiętać, że to co nas spotyka nie jest tylko działaniem Najwyższego, a dlaczego On na to pozwala, choć jest to złe? Bo obdarzył nas wolną wolą i ponosi wszelkie konsekwencje tego daru.
Nie czytam horoskopów nie dlatego, że uważam je za wykroczenie przeciwko pierwszemu przykazaniu, zgadzam się z moimi przedmówcami - HOROSKOPY NIE SĄ BOGIEM - uważam to za stratę czasu, co ma być to będzie, pomyślcie ile ciekawych "przypadków" ominęłoby nas, gdybyśmy znali przyszłość.
Agnieszek:) - 2006-10-31, 10:59
Chodzi o to aby zachować rozsądek i równowagę a nie popadać ze skrajności w skrajność. Czytanie horoskopu na dzień dobry nie jest niczym złym. Zła jest wiara w to, że horoskop się spełni.
Tylko widzisz tu trudno mówić o skrajnościach. Albo czytam horoskopy albo ich nie czytam.
Czym jest horoskop jak nie rodzajem wróżby o przyszłości? Po co czytam horoskop "na dzień dobry" jeśli zupełnie nie wierzę, "że się spełni"? Skoro uważam go za bzdurę?
Dlaczego mimo to, że mówię sobie, że tak właśnie uważam, jakoś coraz trudniej mi zacząć dzień bez przeczytania horoskopu na dzień dobry i nie potrafię doń nie zerknąć w przeglądanej gazecie?
Napisałaś:
Nikt poza samym Panem Bogiem nie jest w stanie przepowiedzieć przyszłości
a dalej;
Pokładanie zaufania to wiara w to, że cokolwiek złego by nas nie spotkało, Bóg nigdy nas nie opuści i pomoże nam przetrwać przeciwności, da siłę, wystarczy tylko w to uwierzyć.
Czy w takim razie czytanie horoskopów nie jest złamaniem pierwszego przykazania "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną"??? Skoro to ja, człowiek, Boże stworzenie, chcę znać przyszłość tak jak Bóg??
Czy czytanie horoskopów nie kłóci się z wiarą, że "cokolwiek złego by nas nie spotkało, Bóg nigdy nas nie opuści i pomoże nam przetrwać przeciwności, da siłę, wystarczy tylko w to uwierzyć." ??
Czy nie jest przypadkiem przejawem postawy "Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek"??
Lamia - 2006-10-31, 13:13
Powtórzę to co napisałam - czytanie horoskopu nie jest grzechem. Wiara w to, że " horoskop przyszłość ci powie" jak najbardziej. Horoskop jest tylko tekstem, trudno mówić o jego walorach literackich, choć podobno poetyckie horoskopy też bywają, niemniej jednak jako taki trzeba go traktować - jako fikcję. Jeśli zaczynamy w niego wierzyć, wtedy możemy mówić o grzechu. To tak jak z przestępstwem - sam zamysł przestępstwa nie jest przesłanką do ponoszenia odpowiedzialności karnej, natomiast moment którym zaczynasz realizować ten zamysł( w tym wypadku zaczynasz się stosować do porad podawanych w horoskopie) jest już podstawą do wszczęcia procedury( przepraszam za taki przykład, ale jest mi to najbliższe ze względu na to, czym się zajmuję).
Nie każdy czyta horoskopy, żeby poznać swoją przyszłość. Nie każdy czyta księgę przepowiedni Nostrodamusa, żeby poznać przyszłość świata i nie każdy czyta sennik, żeby dowiedzieć się co go czeka w przyszłości. A tak na marginesie, a propo snów - Józef je interpretował.
Owszem, Pan Bóg da siłę, tylko my za bardzo chcemy polegać na sobie. Nie mówię, że mamy usiąść z założonymi rękami i czekać na cud, ale wiele razy przejechałam się na tym, że wiele spraw próbowałam załatwiać po swojemu i nie zawsze dobrze na tym wychodziłam. Nie mówię też, że mamy być Hiobami, którzy z pokorą przyjmują wszelkie doświadczenia, ale sama musisz przyznać, że jesteśmy ludźmi małej wiary i bardziej wierzymy w człowieka i rozum, a ta dyskusja uzmysławia mi, że ja też taka jestem i jeszcze długa droga przede mną.
Agnieszek:) - 2006-10-31, 13:27
Nie każdy czyta horoskopy, żeby poznać swoją przyszłość. Nie każdy czyta księgę przepowiedni Nostrodamusa, żeby poznać przyszłość świata i nie każdy czyta sennik, żeby dowiedzieć się co go czeka w przyszłości...
Po co innego czyta więc horoskopy, przepowiednie Nostrodamusa czy senniki??
Jest tyle dobrych książek na świecie wartych przeczytania. Dlaczego sięga akurat po te, kiepskie zresztą najczęściej literacko teksty???
Czy mniemanie, że "nie robię tego, bo chcę znać przyszłość" nie jest przypadkiem mydleniem oczu: sobie, innym, własnemu sumieniu..??
Psychologwie już dawno odkryli, że każda inforamcja jaka wchodzi do naszej świadomości i podświadomości - tam zostaje..i po swojemu "pracuje". Nie jest więc obojętne co czytamy, co oglądamy, czego/kogo słuchamy.
Owszem, Pan Bóg da siłę, tylko my za bardzo chcemy polegać na sobie.
Właśnie. I to jest właściwy powód dla którego sięgamy po horoskopy, senniki, przepowiednie Nostrodamusa..I jest to nic innego jak złamanie przykazania " Jam Jest Bóg Twój: Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.."
wiele razy przejechałam się na tym, że wiele spraw próbowałam załatwiać po swojemu i nie zawsze dobrze na tym wychodziłam.
Nie tylko Ty, Lamia, każdy z nas grzeszników może to samo o sobie powiedzieć. Dobrze jest mieć świadomość jakie konkretnie działania są przejawem "po swojemu" wbrew Bogu..Dobrze mieć jasność w tym względzie, żeby te miejsca i obszary szczególnie otwierać w Sakramencie Pojednania na uzdrawiającą łaskę Boga.
wszelkie doświadczenia, ale sama musisz przyznać, że jesteśmy ludźmi małej wiary i bardziej wierzymy w człowieka i rozum,
Tak jesteśmy ludźmi małej wiary. Wciąż za małej. Ale to nie usprawiedliwienie, by bardziej ufać rozumowi i człowiekowi niż Bogu. Przeciwnie, to powinien być bodziec to wzrostu wiary. A czytanie horoskopów jest raczej nie po drodze..:)
Lamia - 2006-10-31, 13:38
I tu się muszę z tobą zgodzić, bo ja też nie rozumiem dlaczego ludzie horoskopy czytają. Jakość wątpliwa, przekaz tym bardziej, logiki brak, ale fakt jest faktem, że czytają. Prawda, że sama świadomość naszej małości wobec Boga nie wystarczy, powinna być dla nas bodźcem do wzrastania w wierze Dalej jednak będę obstawać przy tym, że samo czytanie grzechem nie jest, ale wiara w to, że to jest prawda jest wykroczeniem przeciwko pierwszemu przykazaniu. Przepraszam za moje prawnicze myślenie, ale znam osoby, które w horoskopy nie wierzą, a czytają je od czasu do czasu dla rozrywki - w kobiecych czasopismach są one wyjątkowo pocieszne i głupie
Agnieszek:) - 2006-10-31, 13:48
Lamia nie przepraszaj:) Masz prawo do swojego punktu widzenia:)
A co powiesz na wspomnianą przeze mnie w poprzednim poście psychologiczną prawdę? O tym, że każda inforamcja, która wpada nam do świadomości i podświadomości - tam zostaje i jakoś tam pracuje..?
Słyszałam, w Radio Józef zresztą, jeśli się nie mylę o opętaniach, po niewinnym czytaniu horoskopów. Także o tym, że od tego się zaczyna..Stopniowo wiedza na temat przyszłości coraz bardziej pociąga..
Dopiero na drodze uzdrowienia, wyzwolenia okazuje się, że wszystko zaczeło się od "niewinnych horoskopów"
Lamia - 2006-10-31, 14:05
Coś w tym jest, z psychologią niewiele mam wspólnego, więc trudno mi się wypowiadać. Mam duży respekt do tego typu praktyk i mnie osobiście nie pociągają. Masz rację, to co zostaje w naszej podświadomości może mieć na nas zgubny wpływ, dlatego również zalecam ostrożność wszystkim zainteresowanym horoskopami i w szerszym zakresie okultyzmem. Teraz pozostaje pytanie, jak temu zapobiegać
Agnieszek:) - 2006-10-31, 14:28
Bardzo dobre pytanie..
Może właśnie między innymi przez takie rozmowy jak nasza w tym wątku??? Przez próbę zastanawiania się, cz to co nam się proponuję pod szyldem "niewinne, nieszkodliwe" naprawdę jest "niewinne, neszkodliwe"..
Kudłaty - 2006-11-01, 11:12
Jeszce nie słyszal;em by kogoś opętal horoskop hehe .Dwa jakoś bym nie wierzył w audio horoskopy audio tarot itp. W gazetach jest sobie choroskop który pasuję do każdego z pod tego znaku. Są tam tylko ogólne informację które zawsze się pokryją z naszym znakiem. Np. Dziś spotkasz przystojnego bruneta o niebieskich oczach, jakoś nei ma możliwości nie spotkania takiej osoby przez cały dzień, w poza tym przeczytanie takiego postu potęguje zwracanie uwagi na osoby o takim opisie, podświadomość działa :d. Na marginesie w bibli były przykładyosób interpretujących sny (plagi egipskie) wec jak występowały one przeciwko Bogu? Nie wydaje mi się. Mam wrażenie że czasami bierzecie wszystko zbyt poważnie i dosadnie. Horoskopy w gazetach z reguły kobiecych są dla czystej zabawy, żeby sie po prostu na chwile oderwac od rzeczywistości, taka mała odskocznia od trudu codzienności. A co do wywoływania duchów, opętania to żeby być opętanym i wywołac ducha trzeba się troszkę bardziej postarać a nie tylko horoskop przeczytać. Po to mamy zmysły by je poznawac, i po to nam pęd do wiedzy by ja zdobywac, a to co zrobimy z nasząwiedza to już inna kwestia. Wg mnie okultyzm wcale nie musi sie kłucic z wiarą, a jesli tak to wszyscy księża egzorcyści to zwykli hipokryci, bo wieżą w Boga i znają okultyzm. NIe ma złych rzeczy , nie ma złej wiedzy, sa za to źli ludzie.
Agnieszek:) - 2006-11-01, 11:34
No to po kolei:):
1. Horoskopy mogą być drogą do opętania. Słyszałam świadectwa (opowieść ) ludzi, którzy poprzez czytanie horoskopów weszli w świat duchowy. Świadectwa te słyszałam w Radiu Józef, jeśli się nie mylę w audycji p.Roberta Tekiellego.
Na pewno są jeszcze w archiwach - jak poprosisz kogoś z radia, to pewnie wskaże Ci, gdzie możesz sobie tego posłuchać.
To są fakty Kudłaty..I to ogromnie dramatyczne.
2.Owszem Pan Bóg wyposażył nas w zmysły, rozum, wolę. I te narzędzia są wystarczające by czynić sobie wg Jego nakazu "ziemię poddaną". Nie zostaliśmy jednak "wyposażeni" w narzędzia poznawcze, a także sosoby zaradcze, obronne, aby poznawać w sposób bezpieczny świat duchowy.
Wkraczając weń popełniamy dokładnie ten sam grzech nieposłuszeństwa wobec Boga, którego dopuścili się w Raju Adam i Ewa.
Ta wiedza nie jest nam widocznie potrzebna ani do szczęścia ani do zbawienia - skoro Bóg nam jej nie udostępnia.
Mniemanie, że ja sam mogę decydować, czy chcę ten świat duchowy poznawać czy nie, niezależnie od woli Boga: jest grzechem pychy: zamieniamy się z Panem Bogiem na miejsca. (ten sam grzech popełnił swego czasu szatan, upadły anioł, za ten grzech strącony do piekła)
Problem w tym, że mimo tej zamiany nie stajemy się Panem Bogiem i po wdepnięciu w śwait nieznanych nam mocy, popadamy w ich niewolę. Pisałam już o tym w wątku "Różne tematy do dyskusji"..
3.Co do opętania. To zapewniam Cię Kudłaty, że czasem nie trzeba się w ogóle starać. Osobiście znam dziecko, które było opętane przez złego ducha, za sprawą decyzji matki o otworzeniu się na świat wróżb, horoskopów, homeopatii i bioenergoterapii.
Dziewczynka miała wtedy dwa lata..
Cała rodzina była u egzorcysty. W tej chwili są na drodze uzdrowienia.
Gosia mówiła o tym także w Radiu Józef w audycji p.Tekiellego.
4.Pisałam też już o tym, że bardzo sprytną sztuczką szatana jest wciąganie ludzi w opętanie, poprzez tzw. "zabawę", "ciekawość", bagatelizowanie powagi spraw i zagrożeń.
Naprawdę większość ludzi, którzy przeżyli opętanie i wyszli z niego i teraz o tym, ku przestrodze innym opowiadają - mówi o właśnie takich początkach.
Niewinne horoskopy, głupia zabawa, ciekawość, polecona przez przyjaciółkę okultystyczna książka..
5.Zasada trzymania się od wszelkiego rodzaju wróżb, horoskopów, magii i okultyzmy na odległość dobrze zaostrzonego kija jest nie tylko postawą posłuszeństwa Bogu, ale i dobrego użycia rozumu i woli..
Kudłaty - 2006-11-01, 11:55
Bioenergioterapia, homeopatia, i inne sposoby leczenia skoro poamgają ludzią to moze nie sa złe?Pomimo tego że prawdopodonie kłuca się z religią chrześcijańską w jakiś sposób pomagaja leczyć ludzi. A na marginesie jak to jest skoro horoskopy , przepowiadanie snów, okultyzm kłuci sie z wiarą chrześcijańską, to dlaczego w bibli tłumaczono sny i przepowiadano przyszłość? dlaczego księża interesują sie okultyzmem? (egzorcyści)? Skoro jest to niezgodne z nauka kościoła i Bibli? Coś jest chyba nie tak. DOskonale znasz zapewne plagi egipskie i doskonale wiesz że było tam przepowiadanie przyszłości, interpretacja snów. Jak to wyjaśnisz?
Agnieszek:) - 2006-11-01, 12:07
Bioenergioterapia, homeopatia, i inne sposoby leczenia skoro poamgają ludzią to moze nie sa złe?Pomimo tego że prawdopodonie kłuca się z religią chrześcijańską w jakiś sposób pomagaja leczyć ludzi.
A co jeśli faktyczną ceną tego leczenia i wyzdrowienia ciała jest zatracenie duszy, rozpad rodziny, samobójstwo??? To też są fakty.
A na marginesie jak to jest skoro horoskopy , przepowiadanie snów, okultyzm kłuci sie z wiarą chrześcijańską, to dlaczego w bibli tłumaczono sny i przepowiadano przyszłość?
Zaraz nie wrzucajmy do jednego worka: horoskopów, okultyzmu i snów proroczych
Pierwsze dwa z nich są świadomą decyzją wejścia człowieka w świat nieznanych sobie mocy. Sen proroczy zaś jest stanem nieświadomości człowieka i to Bóg decyduje o tym, że chce do cżłowieka w ten sposób mówić. Np.do św.Józefa, któremu we śnie kazał Pan Bóg wziąć Rodzinę i wiać do Egiptu.
To są zupełnie różne sprawy.
dlaczego księża interesują sie okultyzmem? (egzorcyści)?
Księża nie interesują się okultyzmem, tylko z nim walczą. Zwłaszcza egzorcyści, czyli księżą namaszczeni do szczególnej posługi uwalniania ludzi spod władzy złego ducha.
Skoro jest to niezgodne z nauka kościoła i Bibli? Coś jest chyba nie tak. DOskonale znasz zapewne plagi egipskie i doskonale wiesz że było tam przepowiadanie przyszłości, interpretacja snów. Jak to wyjaśnisz?
Tak samo jak powyżej. Dodajmy jeszcze, że Pan Bóg, jeśli posługuje się snem proroczym, to po to, by dać wskazówkę, konretne zadanie lub przestrogę ludziom. Nigdy nie opowiada o przyszłości świata czy człowieka.
Kudłaty - 2006-11-01, 12:21
św Józef tłumaczył sny przepowiadając przyszłość, a było to wszytsko wymieszane w postaw wcześniejszych dlatego o to zapytałem. Po drugie by walczyć z demonami trzeba je znać, dlatego chyba egzorcyści muszą wiedzieć co neico o demonach by móc wogóle z nimi walczyć, a to wiąże się z nauka o nich (demonologia), co jest chyba jakaś częścia okultyzmu. Bioenerdio terapia wcale nie musi równac się z utartą duszy, jest to powiedziane bardzo na wyrost. Znam osobiście osoby które interesują się energią, leczeniem energią, i rzeczami ogólnei z tym związanymi, co wcale nie przeszkadza byc tej osobie wierzącej. jedno z drugim wcale sie nie kłuci.
Także z stwierdzeniem
"A co jeśli faktyczną ceną tego leczenia i wyzdrowienia ciała jest zatracenie duszy, rozpad rodziny, samobójstwo??? To też są fakty."
nie moge sie zgodzić.
To jest stwierdzenie na wyrost.
a tak an marginesie to co do samobójstw to można by było założyc zupełnie nowytemat bo to jest rozległy temat.
Agnieszek:) - 2006-11-01, 12:36
św Józef tłumaczył sny przepowiadając przyszłość,
A możesz podać jakiś przykład z Biblii na to jak to Józef tłumaczył sny przepowiadające przyszłość?
Po drugie by walczyć z demonami trzeba je znać, dlatego chyba egzorcyści muszą wiedzieć co neico o demonach by móc wogóle z nimi walczyć, a to wiąże się z nauka o nich (demonologia), co jest chyba jakaś częścia okultyzmu.
Z tego co wiem o egzorcyzmach, to opierają się one nie na wiedzy egzorcystów, a na wezwaniu Boga i zupełnym zaufaniu w Boże zwycięstwo. Bardziej niż wiedza okultystyczna podtrzebna jest głęboka wiara i zupełne zaufanie w Bożą moc.
Bioenerdio terapia wcale nie musi równac się z utartą duszy, jest to powiedziane bardzo na wyrost. Znam osobiście osoby które interesują się energią, leczeniem energią, i rzeczami ogólnei z tym związanymi, co wcale nie przeszkadza byc tej osobie wierzącej. jedno z drugim wcale sie nie kłuci.
Kudłaty fakty nigdy nie są "na wyrost". Naprawdę poszukaj sobie tych audycji red.Tekiellego (on także rozmawiał o bioenergoterapii). A co do skutków: nikt nie powiedział, że muszą przyjść natychmiast..często sięgają aż następnych pokoleń.
Jak napisałam wcześniej "to" się kłóci z chrześcijaństwem. I napisałam dlaczego.
Rodzina, o której Ci napisałam w poprzednim poście,też była wierząca, kiedyś w młodości rodzice tej rodziny poznali się we wspólnocie..Potem jednak stopniowo odchodzili od Boga, w kierunku "ja wiem lepiej", potem pojawiła się ciekawość, a dalej horoskopy, wróżby, wahadełka, bioenergoterapia, homeopatia i na na koniec opętanie..
Znam tą rodzinę. To nasi bliscy znajomi.
Także ze stwierdzeniem
"A co jeśli faktyczną ceną tego leczenia i wyzdrowienia ciała jest zatracenie duszy, rozpad rodziny, samobójstwo??? To też są fakty."
nie moge sie zgodzić.
To jest stwierdzenie na wyrost.
Odpowiedź jak wyżej - poszukaj sobie tych audycji i posłuchaj. Zetkniesz się z ludźmi, którzy przez to przeszli.
a tak an marginesie to co do samobójstw to można by było założyc zupełnie nowytemat bo to jest rozległy temat.
Jeśli ten temat Cię interesuje, to oczywiście założ nowy wątek:)
Kudłaty - 2006-11-01, 13:40
Ad.1 św Józef albo jakis inny prorok, chodzi mi o plagi egipskie. Wyjaśnił sny faraona przepowiadajac mu przyszłość, nie chodzi w jakim celu ale o sam fakt przepowiedzenia przyszłości,
Ad.2 Wiara to raz ale jakos nie wierze by bez wiedzy z sama wiara tylko walczyć. Tzreba wiedzieć z czym sie walczy by móc wygrać.
Ad.3 owszem nie musy pryzjđ od razu mogą za pare pokoleń ale tymsamym mogą wogle nigdz nie nastapić.
Abstrachując od tematu do poprzednich postów, skora są ludzie którzy interesują sie okultyzmem, demonami, światem duchów i nic im sie złego nei dzieje to moze jednak człowek posiada możliwości poznania tego świata? Jeśli jedni potrafią to dlaczego nie inni? Może Bóg dał nam takie możliwości tylko my jeszcze ich nie znamy albo boimy się poznać?
Agnieszek:) - 2006-11-01, 14:05
Ad.1 św Józef albo jakis inny prorok, chodzi mi o plagi egipskie. Wyjaśnił sny faraona przepowiadajac mu przyszłość, nie chodzi w jakim celu ale o sam fakt przepowiedzenia przyszłości,
Jeśli chodzi o faraona i plagi egipskie, to raczej Mojżesz. Pamiętasz może z Biblii jak to Mojżesz spotykał się z Bogiem, który objawiał się w krzaku gorjeącym?
Jeśli Mojżesz wiedział, że nastąpią plagi egipskie - to jak myślisz skąd?
Ano właśnie od Boga.
Zauważ, że rozmawia z faraonem dopiero, po spotkaniu z Bogiem.
Ad.2 Wiara to raz ale jakos nie wierze by bez wiedzy z sama wiara tylko walczyć. Tzreba wiedzieć z czym sie walczy by móc wygrać.
Zgoda. Ale wiedza, która jest niezbędna jest zawarta przede wszystkim w Piśmie św. I na podstawie Biblii księża zdobywają potrzebną im wiedzę..Nie zaś z zakazanych przez Kościół książek okultystycznych..:)
Ad.3 owszem nie musy pryzjđ od razu mogą za pare pokoleń ale tymsamym mogą wogle nigdz nie nastapić.
Abstrachując od tematu do poprzednich postów, skora są ludzie którzy interesują sie okultyzmem, demonami, światem duchów i nic im sie złego nei dzieje to moze jednak człowek posiada możliwości poznania tego świata? Jeśli jedni potrafią to dlaczego nie inni? Może Bóg dał nam takie możliwości tylko my jeszcze ich nie znamy albo boimy się poznać?
A nie ma tak. Jeśli jest przyczyna to i skutek. Zawsze. To, że ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę, że dramaty jakie dzieją się w ich życiu i życiu najbliższych są owymi skutkami - nie znaczy, że ich nie ma.
Jak już pisałam kilkakrtonie na Forum: wiedza tajemna nigdy nie jest za darmo. I nigdy nie kosztuje mało..
Kudłaty - 2006-11-01, 14:37
Czasami warto zapłacić. a w Piśmie Św o dwmonach to raczej za wiele nie ma. Brak wiedzy zmusza nas do poszukiwanie tej wiedzy w innych źródłach. Kiedyś słyszałem takie stwierdzenie" Gdyby nie kościół średniowieczny, to dziś podrużowalibyśmy spokojnie po kosmosie" Nie zanm autora tej wypowiedzi ale jak Ty to odbierasz? jest w tym stwierdzeniu wg Ciebie prawda czy nie mam jej? Jest możliwe by kościół hamował rozwój nauki?
Lamia - 2006-11-01, 21:00
Jeśli pozwolicie, znowu się wtrącę apropo homeopatii i bioenergoterapii. Tej drugiej osobiście nie pochwalam, ale znam osobiście bioenergoterapeutę, który jest bardzo wierzącym człowiekiem. Moja mama miała nowotwór i dwie operacje, po których czuła się coraz gorzej i leki nie pomagały. Pomógł! Pewnie powinnam protestować, ale widząc że pomaga, nie mogłam. Może dlatego, że tu chodziło o życie mojej mamy. Mogłam być przeciwna dopóki nie chodziło o bliską osobę, wtedy chwytasz się każdej deski ratunku.
Jeśli chodzi o homeopatię - to są leki na bazie ziołowej, przy alergii na wiele odczynników nieocenione.
Dinderi - 2006-11-01, 22:24
Czasami warto zapłacić. a w Piśmie Św o dwmonach to raczej za wiele nie ma. Brak wiedzy zmusza nas do poszukiwanie tej wiedzy w innych źródłach. Kiedyś słyszałem takie stwierdzenie" Gdyby nie kościół średniowieczny, to dziś podrużowalibyśmy spokojnie po kosmosie" Nie zanm autora tej wypowiedzi ale jak Ty to odbierasz? jest w tym stwierdzeniu wg Ciebie prawda czy nie mam jej? Jest możliwe by kościół hamował rozwój nauki?
Kościół zawsze bardzo ostrożnie podchodził do wszelkich nowości, mogacych w znacznym stopniu zmienic dotychczasowy sposób postrzegania świata. Zanim przyznał czemus swoje poparcie, mijały czasem stulecia. Niestety, potrzeba było również wielu tysięcy ofiar, by trwać przez te stulecia przy swoim.
Gdyby nie było inkwizycji oraz podobnych jej organizacji i działań, zapewne nie mialoby to poważnego wpływu na czas, kiedy wynaleziono bombę atomową, lub poleciano w kosmos po raz pierwszy. Napewno jednak, nauka byłaby dziś w zupełnie innym miejscu. Kościół był niestety pełen ciemnoty i napewno przyczynił się do powaznego powstrzymania rozwoju nauki. Na szczęście, jak zwykle, Bóg i z tym dał sobie radę , chociaż i dzisiaj znaleźć można w Kościele wiele "pyszalkowatej ciemnoty". Na szczęście jest to juz tylko margines. Zapewne, szczęśliwy rozwój nauki był przyczyna, ze ilość światłych rozumów, nie pozwala temu "marginesowi" wychodzić poza "margines";)
P.S. Czytam to forum od ponad roku, ale dziś dopiero wpisałem moj pierwszy post. Pozdrawiam prawie wszystkich forumowiczów
ninap - 2006-11-01, 23:52
`nie wiem czy należę do grupy pozdrawianych...ta babska ciekawość ...Ale miło Cię powitać.Na pewno nowy powiew wiedzy i popatrzenie zdystansowanym okiem ubogaci nasze dyskusje,czasem nieporadne,czasem banalne,ale miło tak na chwilę oderwać się od prasowania i wpaść do znajomych na pogaduszki.
Tylko nie wiem kogo masz na myśli mówiąc o " pyszałkowatej ciemnocie"?I chociaż tego nie wiem ,to powiem tak,a właściwie zacytuję:"rodzi się poeta,rodzi się i windziarz"
Dobranoc
Agnieszek:) - 2006-11-02, 00:15
"]Czasami warto zapłacić
Naprawdę warto za zwykłą niepohamowaną ciekawość zapłacić duszą, zdrowiem, dobrem własnym i najbliższych????
Jak dla mnie nic nie jest warte takiej ceny..
a w Piśmie Św o dwmonach to raczej za wiele nie ma. Brak wiedzy zmusza nas do poszukiwanie tej wiedzy w innych źródłach.
Kochany, skoro piszesz takie rzeczy, to znaczy, że nie znasz Pisma św. (bez obrazy!). Jest tam kompletna wiedza na ten temat, w zakresie w jakim jest potrzebna chrześcijaninowi..
To nie jej brak skłania do szukania w innych źródłach, ale pokusa zerwania owocu z drzewa zakazanego..
Kiedyś słyszałem takie stwierdzenie" Gdyby nie kościół średniowieczny, to dziś podrużowalibyśmy spokojnie po kosmosie" Nie zanm autora tej wypowiedzi ale jak Ty to odbierasz? jest w tym stwierdzeniu wg Ciebie prawda czy nie mam jej? Jest możliwe by kościół hamował rozwój nauki?
A w jaki to sposób Kościół hamuje naukę??? Nawet za czasów Kopernika i indeksu dzieł zakazanych nauka się rozwijała i miała świetnie..
Tym bardziej nie widzę tendencji do hamowania nauki przez Kościół w czasach późniejszych, o ile ta nauka nie chce zawłaszczyć i zinstrumetalizować człowieka i jego życia.
[ Dodano: 2006-11-02, 00:25 ]
Dinderi - 2006-11-02, 07:47
ninap, nalezysz do grupy pozdrawianych
Tylko nie wiem kogo masz na myśli mówiąc o " pyszałkowatej ciemnocie"?
Wyrażenie miało byc ogólnikowe, chociaż nie ukrywam, ze kilka konkretów przewinęło mi sie przez rozum, w trakcie jego epistologizacji.
I chociaż tego nie wiem ,to powiem tak,a właściwie zacytuję:"rodzi się poeta,rodzi się i windziarz"
Ja jestem raczej z "windziarzy"
Kudłaty - 2006-11-02, 08:04
Agnieszek
dla chrześcijanina może i jest wystarczająco, fakt nie znam dokłębnie pisma św., ale dla mnie to za mało, z reguły jesli czegoś szukam szukam w różnych źrudłach żeby mieć w miarę wyśrodkowany pogląd na pewne sprawy.
Co do Kopernika, Galileusza, i kilku innych to mieli poważne problemy z kościołem za to co robili.Nauka się roziwjała ale nie dzięki kościłowi, wręcz przeciwnie, dzięki tym co staneli przeciwko, tym co staneli po stronie wiedzy.
P.S ja się nie obrażam, a w szczególności jak ktos ma rację. W tym wypadku masz stuprocentową racją:)
marborneo - 2006-11-02, 08:59
Nauka się roziwjała ale nie dzięki kościłowi, wręcz przeciwnie, dzięki tym co staneli przeciwko, tym co staneli po stronie wiedzy.
Poczytaj nieco więcej.Byłaby to prawda gdyby dostęp do nauki był niegdyś nieco większy.Niestety żadko zdarzali sie władcy,królowie na tyle światli,aby tworzyć warunki korzystne dla rozwoju wiedzy.To właśnie koscielne uczelnie uzyskiwały najwyższy poziom,wokół nich gromadzili sie najsłynniejsi naukowcy,częstokroć wywodzili sie oni ze stanu duchownego.
Kudłaty - 2006-11-02, 10:34
POwiedziałem że nie znam Pisma św aż tak dokładnie a nie że wogóle nie znam.Masz rację ta zasada obowiązuje równiesz jeśli chodzi o wiarę i nie zaprzeczam temu. W Piśmie św. nie znajde tego co mnie interesuje dlatego że kościół jest temu zdecydowanie przeciwny. Poza tym nie krytykuje Pisma św tylko kościół i jego zachowani np w ówczesnych czasach a to różnica. Jeśli zacznę krytykowac pismo św to najpier je przeczytam a potem się wypowiem. Na dzien dzisiejszy znam je pobieżnie a to za mało na krytykę. Z natury jestem wygodny dlatego rzadko zaajmuję którąkolwiek ze stron ja wole byc po środku. Jesli będę nmusiał stane po jednej ze stron ale jeśli nie musze nie stane, zostane po środku.
A jesli chodzi o kościół to z tego co wiem to masoni byli zgromadzeniem ludzi świetłych wykształconych, a nie mieli zbytnio przychylności kościoła.
marborneo - 2006-11-02, 10:50
W Piśmie św. nie znajde tego co mnie interesuje dlatego że kościół jest temu zdecydowanie przeciwny.
Możesz jednak odkryć dlaczego jest temu przeciwny i jak sciścle to co głosi Kosciół jest związane z Pismem św.Inaczej mówiąc,nie do konca prawda jest to ,ze krytykujesz tylko Kosciół!Występując przeciw Kosciołowi bardzo czesto wystepujesz przeciwko temu ,co głosi Biblia.
Agnieszek:) - 2006-11-02, 12:22
Agnieszek
dla chrześcijanina może i jest wystarczająco, fakt nie znam dokłębnie pisma św., ale dla mnie to za mało, z reguły jesli czegoś szukam szukam w różnych źrudłach żeby mieć w miarę wyśrodkowany pogląd na pewne sprawy.
Co do Kopernika, Galileusza, i kilku innych to mieli poważne problemy z kościołem za to co robili.Nauka się roziwjała ale nie dzięki kościłowi, wręcz przeciwnie, dzięki tym co staneli przeciwko, tym co staneli po stronie wiedzy.
P.S ja się nie obrażam, a w szczególności jak ktos ma rację. W tym wypadku masz stuprocentową racją:)
Kudłaty w pięknym stylu potrafisz mieć inne poglądy i uszanować inność poglądów drugiej osoby. Raz jeszcze muszę to powiedzieć:)
dla chrześcijanina może i jest wystarczająco, fakt nie znam dokłębnie pisma św., ale dla mnie to za mało,
Nie znasz więc najbardziej wiarygodnego i najbogatszego źródła..Wiedza tajemna zawarta w książkach do okultyzmu i magii nie ma nikogo doprowadzić do poznania, wiedzy, lecz do uzależnienia od złego ducha. I na tyle tylko jest wścibskiemu i ciekawskiemu człowiekowi udostępniana.
Pamiętajmy, że to Bogu zależy na dobru i szczęciu człowieka. Szatan robi wszystko, żeby człowieka wciągnąć w pułapkę i zniszczyć..
Nauka się roziwjała ale nie dzięki kościłowi, wręcz przeciwnie, dzięki tym co staneli przeciwko, tym co staneli po stronie wiedzy.
Ja wiem czy oni stanęli przeciwko Kościołowi?? Oni nie byli przeciwko. Oni byli za nauką. Nie przeciw Chrystusowi i Jego nauce. I bardzo dobrze, bo czasy tych prześladowań są niechlubną kartą w historii Kościoła.
paes - 2006-11-27, 04:00
Oj, dawno tu nie byłem a dyskusja się rozwinęła
Agnieszek, nie obraź się ale jak czytam twoje wypowiedzi to mam wrażenie, że jesteś opętana przez ... poglądy Pana Roberta Tekielego
Co do szermowania przykładami opętań (ciągle tymi samymi i pojedyńczymi) tak chętnie podawanymi przez Pana RT, to ja bym był ostrożny, bo praktycznie do większości ludzkich działań można dopasować zwichrowanego przedstwiciela rodu ludzkiego i przedstawić go jako opętanego. Większość tych "opętań" to przypadki notowane we współczesnych podręcznikach psychiatrii. Poza tym przedstawianie jako dowodu pojedyńczego przypadku i opierając się tylko na opisie ogólnego czyjegoś wrażenia jest nienaukowe.
Przykład z tym dwuletnim dzieckiem opętanym z powodu działań jego matki też jest jakiś cienki, bo tak na prawdę nie wiemy co spowodowało taki stan u dziecka (jakoś nie wierzę w dogłębne badania medyczne w naszym pięknym Kraju, gdzie dostanie się do lekarza pierwszego kontaktu jest często problemem).
Pozdrawiam
Paweł
PS.
Wciąż za mało wiemy o niuansach działania mózgu ludzkiego (także w stanach patologicznych), by zwalać wszystko na demony i opętania. Proponuję poczytać sobie trochę literatury (nawet tej popularnonaukowej) nim weźmiemy się za łapanie demonów.
Biblii też bym tak dosłownie nie brał we wszystkich aspektach, bo jest to dzieło bardzo stare i odzwierciedlające poglądy i stan wiedzy naszych przodków, a nauka od tamtych czasów znacznie posunęła się na przód. Wiele spraw, które wtedy wyjaśniano domysłami lub fantazją i, które były dostępne tylko dla wąskiego kręgu wtajemniczonych, są już dziś wyjaśnione i uczy się ich dziatwę szkolną. Inne jeszcze czekają na wyjaśnienie.
Agnieszek:) - 2006-11-28, 17:48
[quote="paes"] Agnieszek, nie obraź się ale jak czytam twoje wypowiedzi to mam wrażenie, że jesteś opętana przez ... poglądy Pana Roberta Tekielego
Cześć Pawle ! Zapewniam Cię, że moje zdanie na temat bioenergoterapii nie opiera się jedynie na kilku audycjach red. Tekielego, których wysłuchałam:)
Przykłady opętania po seansach bioenergoterapeutycznych zdarzyły się wśród kilku moich znajomych..Do dziś z tego wyłażą.. I prosto nie jest..
Jedną z tych moich znajomych red.Tekiel nawet zaprosił do swojej audycji..
praktycznie do większości ludzkich działań można dopasować zwichrowanego przedstwiciela rodu ludzkiego i przedstawić go jako opętanego. Większość tych "opętań" to przypadki notowane we współczesnych podręcznikach psychiatrii. Poza tym przedstawianie jako dowodu pojedyńczego przypadku i opierając się tylko na opisie ogólnego czyjegoś wrażenia jest nienaukowe.
Nie do końca się zgodzę z tym co piszesz.. Punkt widzenia jaki prezentujesz wynika z pełnego zaufania nauce i rozumowi człowieka, a także z prostej zasady: przyczyna-skutek, bodziec-reakcja. Sęk w tym, że "owoce" m.in bioenergoterapii mogą zbierać nawet następne pokolenia albo konkretny człowiek poddający się bioenergoterapii, po wielu latach od tegoż faktu. Tak naprawdę więc nie możemy z całą pewnością powiedzieć, że jeżeli "skutków ubocznych" nie ma natychmiast, to że nie będzie ich w ogóle i nigdy.
Ostrożność, o której pisałam w poprzednich postach - to także wyraz rozumnej decyzji opartej na zufaniu Bogu i ograniczonemu zaufaniu własnym siłom..:)
Przykład z tym dwuletnim dzieckiem opętanym z powodu działań jego matki też jest jakiś cienki, bo tak na prawdę nie wiemy co spowodowało taki stan u dziecka (jakoś nie wierzę w dogłębne badania medyczne w naszym pięknym Kraju, gdzie dostanie się do lekarza pierwszego kontaktu jest często problemem).
Ja to dwuletnie dziecko znam. I to bardzo dobrze..
Nie wiem czy jesteś człowiekiem wierzącym i czy dla Ciebie kwestia egzorcyzmów, modlitwy nad tymi ludźmi, w której Duch św. wskazuje w czym problem i długiego procesu uzdrowienia: nie tylko duchowego, także medycznego..jest argumetem, czy bajką o żelaznym wilku..:) Dla mnie są to baardzo mocne argumenty: w takiej modlitwie sama brałam udział: i modląc się nad kimś i kiedy inni modlili się nade mną..
Piszę więc o czymś czego sama doświadczałam, byłam świadkiem - można w to wierzyć lub nie..
Wciąż za mało wiemy o niuansach działania mózgu ludzkiego (także w stanach patologicznych), by zwalać wszystko na demony i opętania. Proponuję poczytać sobie trochę literatury (nawet tej popularnonaukowej) nim weźmiemy się za łapanie demonów.
Wiesz mam zaprzyjaźnionego lekarza psychiatrę, baardzo dobrego. Pasjonat i fachowiec swojej dziedziny i również głęboko wierzący człowiek. I to on powiedział, że u podstaw wielu problemów natury psychiatrycznej często leży opętanie lub jakiś duchowy problem..I samo leczenie medyczne po prostu nie wystarcza do pełnego wyzdrowienia..
Biblii też bym tak dosłownie nie brał we wszystkich aspektach, bo jest to dzieło bardzo stare i odzwierciedlające poglądy i stan wiedzy naszych przodków, a nauka od tamtych czasów znacznie posunęła się na przód. Wiele spraw, które wtedy wyjaśniano domysłami lub fantazją i, które były dostępne tylko dla wąskiego kręgu wtajemniczonych, są już dziś wyjaśnione i uczy się ich dziatwę szkolną. Inne jeszcze czekają na wyjaśnienie
"Ani jedna kreska, ani jedna jota nie przminie i nie zostanie zmieniona" - jakoś tak..Parafrazuję, bo piszę z pamięci.. Nie Pawle. Tu, jako człowiek wierzący zgodzić się nie mogę stanowczo. Biblia mówi symbolem- oczywiście, co nie znacy, ze można ją traktować z przymrużeniem oka niemalże jak legendę..Przez wieki zmieniało się stanowisko Kościoła w różnych sprawach, ale nie Biblia. A ta w żaden sposób nie stoi w sprzeczności z nauką.
Do pełnego zrozumienia tejże prawdy potrzebna jest jednak także wiara.
Albo logika..
Skoro Biblia, Słowo Boga, który jest Stwórcą i Zbawcą Świata jest Źródłem wszelkich praw i Prawdy - to nie może ona "wiedzieć mniej" niż jest w stanie odkryć i zrozumieć człowiek.
To na co jednak zwraca uwagę to to, że nauka ma pomagać cżłowiekowi, a nie stawać się dla niego źródlem zagrożeń.
Pozdrawiam
Paweł
Ja także serdecznie pozdrawiam:)
Agnieszka:)
paes - 2006-12-06, 04:10
Witaj !
Zapewniam Cię, że moje zdanie na temat bioenergoterapii nie opiera się jedynie na kilku audycjach red. Tekielego, których wysłuchałam:)
Przykłady opętania po seansach bioenergoterapeutycznych zdarzyły się wśród kilku moich znajomych..Do dziś z tego wyłażą.. I prosto nie jest..
Jedną z tych moich znajomych red.Tekiel nawet zaprosił do swojej audycji..
Ciekawych masz znajomych Ja też mam dość dużą ilość znajomych i żadnego opętanego
Za to siostrze mojej Mamy taki Harris uratował nogę od operowania (dwóch niezależnych lekarz rwało się do skalpela) a siostra mojej Mamy jest wyjątkowo trzeźwomyślącą osobą (inżynierem elektronikiem).
Ciekaw jestem, kto twoim znajomym tak skutecznie wmówił lęk przed bioenergoterapeutami, do stopnia nerwicy lękowej włącznie ?
Nie do końca się zgodzę z tym co piszesz.. Punkt widzenia jaki prezentujesz wynika z pełnego zaufania nauce i rozumowi człowieka, a także z prostej zasady: przyczyna-skutek, bodziec-reakcja.
No cóż, mam przegięcie inżyniersko-naukowe, pomijając już fakt, że niestety działanie układu nerwowego stworzeń żywych opiera się na zasadzie: bodziec-reakcja. Tyle, że bodziec może być bardzo złożony a reakcja zmodyfikowana przez zawartość pamięci stworzonka.
To, że są jakieś zjawiska teoretycznie niezgodne z aktualnym stanem wiedzy, nie oznacza, że jest to cud czy działanie demonów a tylko tyle, że nasza wiedza wciąż zawiera różne luki.
Sęk w tym, że "owoce" m.in bioenergoterapii mogą zbierać nawet następne pokolenia albo konkretny człowiek poddający się bioenergoterapii, po wielu latach od tegoż faktu. Tak naprawdę więc nie możemy z całą pewnością powiedzieć, że jeżeli "skutków ubocznych" nie ma natychmiast, to że nie będzie ich w ogóle i nigdy.
Sęk w tym, że dużo gorsze skutki uboczne mogą mieć zwykłe leki kupowane bez recepty lub zatrucie środowiska i konia z rzędem temu, kto potrafi po latach odróżnić co tak na prawdę komu zaszkodziło. Nikt nie będzie, po latach, pamiętał, że przedawkował jakiś popularny środek przeciwbólowy za to doskonale zapamięta wizytę u szamana, medyka tybetańskiego czy bioenergoterapeuty i na niego zwali drżenie kończyn ))))
Ostrożność, o której pisałam w poprzednich postach - to także wyraz rozumnej decyzji opartej na zufaniu Bogu i ograniczonemu zaufaniu własnym siłom..:)
Wolę wierzyć własnym siłom, może nie skończę jak ci, co pokładając zaufanie w Bogu, szli na kąpiele odwszające w komorach gazowych ... jakoś im to zaufanie nie pomogło, zresztą druga strona też ufała, że „Gott mit uns” i w ramach tego wyrżnęli w sposób okrutny parę milionów ludzi ....
Ja to dwuletnie dziecko znam. I to bardzo dobrze..
Nie wiem czy jesteś człowiekiem wierzącym i czy dla Ciebie kwestia egzorcyzmów, modlitwy nad tymi ludźmi, w której Duch św. wskazuje w czym problem i długiego procesu uzdrowienia: nie tylko duchowego, także medycznego..jest argumetem, czy bajką o żelaznym wilku..:) Dla mnie są to baardzo mocne argumenty: w takiej modlitwie sama brałam udział: i modląc się nad kimś i kiedy inni modlili się nade mną..
Piszę więc o czymś czego sama doświadczałam, byłam świadkiem - można w to wierzyć lub nie..
Wiesz to, że byłaś czegoś świadkiem nie daje żadnej informacji o przyczynach tego czegoś.
Nie znasz, wszystkich czynników jakie wywołały taki a nie inny stan dziecka (nie powiesz mi, że przeprowadziłaś dogłębne badania tego przypadku). Przyczyna może być bardziej prozaiczna niż Ci się wydaje: od reakcji na jakiś składnik farby na ścianie czy lakieru na podłodze po mikrouszkodzenia mózgu np. nieudolnie zbijaną gorączką.
W końcu nie znamy wszystkich możliwych stanów mózgu składającego się z miliardów neuronów połączonych na biliony sposobów. Do tego te połączenia zmieniają się w czasie.
Już w prostym kilkuelementowym układzie można uzyskać obraz chaosu a co dopiero w tak złożonym komputerze biologicznym jakim jest mózg.
Wiesz mam zaprzyjaźnionego lekarza psychiatrę, baardzo dobrego. Pasjonat i fachowiec swojej dziedziny i również głęboko wierzący człowiek. I to on powiedział, że u podstaw wielu problemów natury psychiatrycznej często leży opętanie lub jakiś duchowy problem..I samo leczenie medyczne po prostu nie wystarcza do pełnego wyzdrowienia..
Może i ten lekarz jest fachowcem ale profesjonalistą bym go nie nazwał. Nie miesza się wiedzy zawodowej z wiarą w siły nadprzyrodzone.
To trochę tak, jak ja bym w swojej dziedzinie (elektronika) wiarą w cuda zapełniał luki w mojej wiedzy o zasadach działania układów, i był w zgodzie z poniższym żartem:
"Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa! Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego. W tym pomieszczeniu łączymy teorię z praktyką. Nic nie działa i nikt nie wie dlaczego."
Mózg jest komputerem samoprogramującym się, tyle, że:
- u każdego ten mózg ma trochę inne połączenia
- elementy użyte do jego budowy są różnej jakości (home made
- u każdego są inne mikrodefekty sieci
- u każdego proces samoprogramowania przebiega innaczej
(ze względu na inny przebieg nauczania)
- cały system jest podatny na poziom tlenu, glukozy i hormonów, u każdego innaczej.
Pracę mózgu możemy oceniać głównie statystycznie, ze względu na brak możliwości rozebrania go na kawałki, bez jego fizycznego uszkodzenia. Widzimy reakcje ale nie znamy ani wszystkich czynników jakie je wywołały (wraz z dokładnymi proporcjami wpływów) ani w jaki sposób te czynniki zostały przetworzone w skutek (nie znamy dokładnego schematu połączeń elementów mózgu ani dokładnych wag synaptycznych).
Zwalanie nietypowych reakcji tak złożonego systemu na opętanie jest po prostu wyrazem poddania się i bezsilności.
"Ani jedna kreska, ani jedna jota nie przminie i nie zostanie zmieniona" - jakoś ta (...) Biblia mówi symbolem- oczywiście, co nie znacy, ze można ją traktować z przymrużeniem oka niemalże jak legendę..Przez wieki zmieniało się stanowisko Kościoła w różnych sprawach, ale nie Biblia.
Czyżby „się nie zmieniała” ? Proponuję posłuchać audycji „Prawie wszystko o Biblii”
A ta w żaden sposób nie stoi w sprzeczności z nauką. Do pełnego zrozumienia tejże prawdy potrzebna jest jednak także wiara. Albo logika..
[/quote]
Faktycznie nie stoi np. opis stworzenia świata w Księdze Rodzaju wybitnie zgadza się z naszą współczesną wiedzą o otaczającym nas świecie ))))))))))))))))))))))))))))))
Choć z drugiej strony taki Austryjak inż. Blumrich opatentował koło z rolkami opracowane na podstawie opisu w Księdze Ezechiela
[color=blue]
Skoro Biblia, Słowo Boga, który jest Stwórcą i Zbawcą Świata jest Źródłem wszelkich praw i Prawdy - to nie może ona "wiedzieć mniej" niż jest w stanie odkryć i zrozumieć człowiek.
To na co jednak zwraca uwagę to to, że nauka ma pomagać cżłowiekowi, a nie stawać się dla niego źródlem zagrożeń.
Wiedzieć mniej ? Ciekawe, gdzie w Biblii jest opis: samolotu, komputera czy zwykłej żarówki ?
Poza tym, to by było Słowo Boże gdyby Biblia powstała jako całość jednym ciągiem a nie jako kompilacja wielu źródeł i to rozciągniętych w czasie. Nawet wybór tych a nie innych Ewangelii tzw. kanonicznych jest wyborem dokonanym przez jakichś ludzi z dawnych czasów.
Ja się mogę zgodzić, że jest Biblia przekazem ludzkich (róznych autorów) przemyśleń na różne życiowe tematy ale nie głosem nadprzyrodzonej istoty Za dużo tu mieszanek i ingerencji..
Pozdrawiam
Paweł
Agnieszek:) - 2006-12-06, 12:22
Ciekawych masz znajomych Ja też mam dość dużą ilość znajomych i żadnego opętanego
A przynajmniej Ty o tym nic nie wiesz:) To, że o czymś nie wiemy, nie znaczy, że czegoś nie ma.
Mam rzeczywiście bardzo fajnych znajomych. Nieświadomie wleźli w łapy Złemu..Albo raczej przez głupią ciekawość lub zbytnie zadufanie we własne siły. I to jest ich jedyna wina. Nie przestali być przez to ani wartościowi ani fajni.
Popełnili błąd. Teraz wyłażą z jego konsekwencji.
Obyśmy wszyscy, tak jak oni, umieli naprawiać swoje błędy.. Dla mnie to raczej powód do jeszcze większego szacunku dla tych ludzi, niż jakieś formy pogardy..
Ciekaw jestem, kto twoim znajomym tak skutecznie wmówił lęk przed bioenergoterapeutami, do stopnia nerwicy lękowej włącznie ?
Drogi Pawle, gdyby oni odczuwali choć cień lęku przed bioenergoterapeutami, to noga ich by tam nie postała i nie zabraliby do nich swoich dzieci. To właśnie brak lęku, brak wiedzy czym bioenergoterapia może się skończyć doprowadził ich do miejsca, z którego teraz wyłażą. I powiem Ci..tak jak ich obserwuję, to nerwica dała się u nich zauważyć właśnie wtedy, kiedy chadzali regularnie do bioenergoterapeutów.
W tej chwili to coraz bardziej ludzie pełni pokoju:)
No cóż, mam przegięcie inżyniersko-naukowe, pomijając już fakt, że niestety działanie układu nerwowego stworzeń żywych opiera się na zasadzie: bodziec-reakcja.
Powiedziałabym, że to bardzo ludzkie pojmowanie (nie znaczy, że złe. Po prostu ludzkie). Optyka Boża jednak zasadniczo różni się od naszej, bo Bóg jest Wszechwiedzący i zna naszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość..Ogarniając wszystkie pokolenia, które były, są i będą..To dlatego mądrze jest bardziej ufać Jego mądrości niż naszej:)
To, że są jakieś zjawiska teoretycznie niezgodne z aktualnym stanem wiedzy, nie oznacza, że jest to cud czy działanie demonów a tylko tyle, że nasza wiedza wciąż zawiera różne luki.
I twierdzenie to można odwrócić..To, że mimo ogromnego rozwoju nauki nie potrafimy wielu spraw wytłumaczyć, a nawet w wiedzy już zdobytej są, jak pieszsz luki, jest być może znakiem ułomności rozumu stworzenia wobec rozumu Stwórcy..:)
Sęk w tym, że dużo gorsze skutki uboczne mogą mieć zwykłe leki kupowane bez recepty lub zatrucie środowiska i konia z rzędem temu, kto potrafi po latach odróżnić co tak na prawdę komu zaszkodziło. Nikt nie będzie, po latach, pamiętał, że przedawkował jakiś popularny środek przeciwbólowy za to doskonale zapamięta wizytę u szamana, medyka tybetańskiego czy bioenergoterapeuty i na niego zwali drżenie kończyn ))))
Pawle nie życzę ani Tobie ani nikomu z Twoich bliskich byś kiedykolwiek doświadczył mocy złego ducha albo byś chociaż miał okazję obserwować ogromny wysiłek i cierpienie jakie towarzyszą wyzwalaniu się spod tej mocy. Niektórzy tego nie wytrzymują i popełniają samobójstwa.
Jest wyższa cena??
Wolę wierzyć własnym siłom, może nie skończę jak ci, co pokładając zaufanie w Bogu, szli na kąpiele odwszające w komorach gazowych ... jakoś im to zaufanie nie pomogło, zresztą druga strona też ufała, że „Gott mit uns” i w ramach tego wyrżnęli w sposób okrutny parę milionów ludzi ....
Sądzisz, że to wiara w Boga i zaufanie jakie w Nim pokładali mordowani w komorach ludzie, zawiodło ich do tych komór?? Gdyby liczyli na własne siły - z pewnością uniknęliby komór tak??? Może dzięki zaufaniu Bogu, który był ponad hitlerowcami szli na śmierć z pokojem w sercu, wiedząc, że Niemcy mogą zabić jedynie ciało..
A przykład św. Ojca Kolbe..? Gdyby nie jego wiara w Boga, nie byloby ofiary życia, nie byłoby uratowanego życia innego człowieka, nie byłoby świadectwa człowieczeństwa wobec besti w niemieckich mundurach, nie byłoby świętego..
Właśnie w tak trudnych, choć niekoniecznie równie ekstremalnych, sytuacjach życia, okazuję się, że jedynie Bóg nadaje sens, daje siły, odwagę, pokój i szczęście..Tam zwłaszcza, gdzie po ludzku nie ma na to szans..
Wiesz to, że byłaś czegoś świadkiem nie daje żadnej informacji o przyczynach tego czegoś.
Nie znasz, wszystkich czynników jakie wywołały taki a nie inny stan dziecka (nie powiesz mi, że przeprowadziłaś dogłębne badania tego przypadku). Przyczyna może być bardziej prozaiczna niż Ci się wydaje: od reakcji na jakiś składnik farby na ścianie czy lakieru na podłodze po mikrouszkodzenia mózgu np. nieudolnie zbijaną gorączką.
Byłeś kiedyś świadkiem egzorcyzmów, Pawle?.. Zapewniam Cię, że nie da się zapomnieć takiego doświadczenia i nie ma żadnych wątpliwości co do tego, kto był autorem problemu.
Z tego co mi wiadomo w medycynie nie istnieje jednostka chorobowa "opętanie" ani też sposób jego leczenia. Jedyne co może to podać leki wyciszające lęk, przerażenie, depresję..
Może i ten lekarz jest fachowcem ale profesjonalistą bym go nie nazwał. Nie miesza się wiedzy zawodowej z wiarą w siły nadprzyrodzone.
Ale on jest profesjonalistą, niezależnie od tego czy go tak nazwiesz, z uwagi na jego wiarę czy też nie:)
1. Wiara jeśli jest prawdą w życiu człowieka, jest integralną częścią (fundamentem) każdej dziedziny życia. Nie kłóci się ani ze zdobytym wykształceniem, ani wykonywanym zawodem. Czasem pomaga np. lekarzowi psychiatrze szukać pomocy dla chorego tam, gdzie farmakologia zawodzi.
2.Jest to oczywiście propozycja, by obok leczenia medycznego spotkać się z jakimś ojcem duchowym, może nawet egzorcystą..Chory może z niej skorzystać lub nie..Jeśli nie zechce, jest leczony dostępnymi we współczesnej medycynie lekami i metodami. Jeśli zechce - także nie zaprzestaje się normalnego leczenia..Tyle, że często taka współpraca owocuje zupełnym wyleczeniem..
3.Psychika ludzka jest nadal obszarem niezbadanym. Nieznane są dzisiaj przyczyny wielu chorób psychicznych. Ów znajomy lekarz, z wieloletniej już praktyki lekarskiej mówi o obserwacjach jak ściśle sfera psychiczna i sfera duchowa są ze sobą powiązane..
Nic nie działa i nikt nie wie dlaczego.
Jest Ktoś, kto wie..:)
Faktycznie nie stoi np. opis stworzenia świata w Księdze Rodzaju wybitnie zgadza się z naszą współczesną wiedzą o otaczającym nas świecie ))))))))))))))))))))))))))))))
A w czym się kłóci??
Wiedzieć mniej ? Ciekawe, gdzie w Biblii jest opis: samolotu, komputera czy zwykłej żarówki ?
Pawle Biblia mówi symbolem, nie jest podręcznikiem technicznym. Nie musi być. Po coś dostaliśmy rozum..
Poza tym, to by było Słowo Boże gdyby Biblia powstała jako całość jednym ciągiem a nie jako kompilacja wielu źródeł i to rozciągniętych w czasie. Nawet wybór tych a nie innych Ewangelii tzw. kanonicznych jest wyborem dokonanym przez jakichś ludzi z dawnych czasów.
Z małym uzupełnieniem: "pod natchnieniem Ducha św." (czyli Boga)..Boga, który jest ponad czasem i przestrzenią.. I dla którego nie ma żadnego znaczenia nasz kalendarz..:) Nie jest on więc w żadnym stopniu wyznacznikiem prawdziwości/ nieprawdziwości Słowa Bożego.
Ja się mogę zgodzić, że jest Biblia przekazem ludzkich (róznych autorów) przemyśleń na różne życiowe tematy ale nie głosem nadprzyrodzonej istoty Za dużo tu mieszanek i ingerencji..
Gdyby była jedynie ludzkim przekazem, nie byłaby tak uniweralna przez wszystkie pokolenia..Nie byłaby czytana przez ludzi wszystkich narodowości i języków, nie byłaby tak aktualna dla konkretnego człowieka, w konkretnym momencie jego życia.
Nie jest to jednak ani biografia, ani nawet traktat filozoficzny..I oprócz wiedzy i wprawy w czytaniu Biblii, trzeba mieć także wiarę..
Pozdrawiam. Paweł
I ja. Jak zwykle -seerdecznie!:). Agnieszka
Kotek_bury - 2006-12-21, 08:32
W pełni podpisuje się pod wypowiedziami Agnieszki.
Agnieszek:) - 2006-12-22, 01:10
Być na "dobrej" drodze do Złego..
To tylko pozorna sprzeczność..
Bardzo to mądre. Muszę sobie zapamiętać. Dzięki!
JoShiMa - 2006-12-27, 22:10
W ankiecie brakuje opcji nie wierzę w horoskopy, a to nie jest jednoznacze z tym że ich nie czytam.
Właśnie tej opcji mi brakuje, dlatego nie zagłosuję. Zdarzało mi się czytać horoskopy, a im głupsza gazeta tym lepsza lektura. Tylko, że to taki śmiech trochę przez łzy. Bo przecież to smutne, ze ludzie uważający się za chrześcijan wierzą w horoskopy a niektórzy przywiązują do tego dużą wagę. W ogóle smutne jest kiedy wiara miesza się ludziom z gusłami i zabobonami.
Smutne jest również to, że znajdują się tacy co na na tych gusłach i zabobonach zarabiają niezłą kasę.
Agnieszek:) - 2006-12-28, 17:31
Zgadzam się Jashimo..
Zauważyliście, że największe pieniądze robi się na złu..? I na ludzkiej słabości...
ninap - 2007-01-01, 22:04
Właśnie aż roi się od przepowiadaczy przyszłości,jak zwykle na początku nowego roku.Pamiętam parę lat temu,był to może rok 2000,a może rok wcześniej wszyscy bardziej znamienici wróżbici byli zgodni co do jednej wróżby,a mianowicie,że w miesiącach letnich(wspomianego roku) umrze papież JPII.Jak wiemy, szczęśliwie dla nas,pożył jeszcze parę lat.
Agnieszek:) - 2007-01-04, 19:13
Po przepowienie i wróżby mają się mniej więcej tak do rzeczywistości jak "sens do dolara":)
marborneo - 2007-01-04, 22:41
był to może rok 2000,
Ja tez pamiętam jak wielu powtarzało ,ze bedzie to rok wyjatkowy ,obfitujący w wielkie wydarzenia.I rzeczywiście-dla mnie był;w tym roku poprzez wspólnotę Bóg zaprosił mnie do swego Koscioła,w tym roku stopniowo,acz systematycznie zaczął przemieniac moje zycie,w tym roku złozył mi obietnice nowego życia i zaczął ją realizować w moich dzieciach,w tym roku pozwolił mi poczuc Swój niebiański oddech i wzbudził we mnie nowe pragnienia.Dobrze wiec wróżyli
paes - 2007-03-22, 01:58
Pawle, nikt nam tego nie wmówił. Napisane jest w samym Piśmie Św., że mamy się trzymać z daleka od wszelkich tajemnych mocy, wrożek.Poniżej jest jeden fragment,ale to nie jedyny jaki możemy znaleźć w Biblii.
A ci co to pisali w Piśmie to pewnie wybitnymi znawcami psychologii, neurologii i fizjologii byli ? Kiedyż to Pismo było tworzone ? Dlaczego więc ludzie telewizję oglądają i radia słuchają przecież to też w gruncie rzeczy tajemne moce są ? Widział kto falę radiową ? Skąd wiadomo, że to nie oddech demona cudnie pokarbowany głosem dziecka bożego ? Przecież w Piśmie nic nie mówią o żadnej telewizji a ni radiu czy innym przekazywaniu informacji bez niczego przez jakiś eter, który do uśpienia ostrożności maluczkich jest używany !!!!
Kpł 19,31
,,Nie będziecie się zwracać do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziecie zasięgać ich rady, aby nie splugawić się przez nich. Ja jestem Pan, Bóg wasz! "
A to ten co pisał to Boga z bliska widział i słyszał ? Ciekawe, że dziś jakoś nie wierzy się takim co widzą ?
Jedyną naszą mocą winien być Bóg i w nim nasza radość,a nie w bioenergoterapeutach. Nawet szatan potrafi uzdrowić,pamiętaj proszę.
Nie pójdę więcej do lekarza oni dużo częściej uzdrawiają niż Bóg, to już samo w sobie jest podejrzane (Pewnie dlatego, że najwyższy nie wystawia L-4, nie ma do niego kolejki)
Sl@o - 2007-03-22, 14:14
Kpł 19,31
,,Nie będziecie się zwracać do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziecie zasięgać ich rady, aby nie splugawić się przez nich. Ja jestem Pan, Bóg wasz! "
No wlasnie. I to powinien być koniec tej dyskusji. Bo to powiedział Pan, Bóg nasz.
Agnieszek:) - 2007-03-22, 17:27
A ci co to pisali w Piśmie to pewnie wybitnymi znawcami psychologii, neurologii i fizjologii byli
Nie musieli. Pisali pod natchnieniem samego Boga, który jest Wszechwiedzący.
Widział kto falę radiową ? Skąd wiadomo, że to nie oddech demona cudnie pokarbowany głosem dziecka bożego ? Przecież w Piśmie nic nie mówią o żadnej telewizji a ni radiu czy innym przekazywaniu informacji bez niczego przez jakiś eter, który do uśpienia ostrożności maluczkich jest używany !!!!
Ewangelia nie stoi w opozycji do nauki, tak długo jak nauka nie zaczyna niszczyć człowieka.
Nie mieszajmy więc świata duchowego, w tym wypadku demonów, z odkryciami naukowymi. Sam Bóg powiedział pierwszym rodzicom: czyńcie sobie ziemię poddaną. I dał im rozum i wolę..
A to ten co pisał to Boga z bliska widział i słyszał ? Ciekawe, że dziś jakoś nie wierzy się takim co widzą ?
Niektórzy z autorów biblijnych tak. Z bliska widzieli i słyszeli Jezusa Chrystusa, wcielonego Boga. Nie tylko dziś nie wszyscy wierzą w to co widzą i słyszą. I w czasach Chrystusa znaleźli się tacy, którzy Go ukrzyżowali..
Nie pójdę więcej do lekarza oni dużo częściej uzdrawiają niż Bóg, to już samo w sobie jest podejrzane (Pewnie dlatego, że najwyższy nie wystawia L-4, nie ma do niego kolejki)
I znowu podobna mieszanka jak wyżej.. Nie wrzucajmy do jednego worka lekarzy i bioenergoterapeutów! Ci pierwsi lecząc opierają się na osiągnięciach nauki, ci drudzy posługują się nieznanymi mocami duchowymi, wobec najczęściej nieświadomego człowieka.
Do lekarza możesz więc pójść spokojnie, a jeśli zauważysz, szkodliwe działanie przepisanego ci leku, możesz pójść i poprosić o zmianę leku, możesz zmienić lekarza lub możesz zaprzestać kuracji. W przypadku bioenergoterapii, oddajesz się w pełni bezbronny w ręce człowieka wykorzystującego i będącego pod wpływem nieznanych mocy duchowych. Różnica miedzy lakrzem a bioenergoterpeutą jest więc tak ogromna jak przepaść.
A może nikt nie próbował wyjaśniać, względnie po prostu nasza wiedza jest jeszcze niekompletna ? W końcu mowa (modlitwy) są przenoszone w charakterze fal dźwiękowych do uszu odbiorcy tam wywołują w unerwieniu konkretne przebiegi elektryczne interpretowane potem przez złożone sieci neuronowe mózgu.
Wiesz co na Starym Mieście w Warszawie, chyba na Bednarskiej przyjmuje jeden z dwóch warszawskich egzorcystów, ksiądz. Jeśli naprawdę interesuje Cię to zagadnienie, pogadaj z nim..
Ja słyszałam sporo opowieści osób, które były świadkami egzrocyzmów i sama relacja wstrząsała do głębi. Nie wiem czy chciałabym coś takiego zobaczyć. Z tego co słyszałam, nie mam wąpliwości, że zły duch naprawdę działa, niezwykle konkretnie w świecie i w życiu konkretnych osób. I wyjątkowo niechętnie "oddaje raz zdobyte pole". Proces uzdrowienia i wyzwolenia spod jego mocy, to długa i niezwykle trudna droga.
Warto tez pamiętać, że jedną z najpotężniejszych broni szatana zwłaszcza we współczesnym świecie, w którym ludzie są tak bardzo zadufani w siłę swojego rozumu, własne umiejętności, wszechmoc i wszechmądrość - jest utwierdzanie człowieka w przekonaniu, że on, szatan nie istnieje..Że to tylko postać ze starych bajek do straszenia niegrzecznych dzieci..Tym czasem..jest i robi swoje..szczególnie chętnie biorąc na cel tych, którzy nie wierzą w jego istnienie lub je bagatelizują..
To też nie jest żaden dowód, bo tak naprawdę niewiele wiemy o możliwościach samoleczenia się organizmu (w niektórych przypadkach) przy pomocy silnej sugestii (autosugestii). Układ nerwowy panuje praktycznie nad wszytkim co się w organiźmie dzieje.
Boisz się użyć słowo "wiara"?? "Zaufanie Bogu"??? Biblia mówi: "gdybyście mięli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście wysokiej górze : "przesuń się" i przesunęłaby się"..Czasem uzdrowieni zostajemy przez swoją własną wiarę, czasem przez wiarę innych ludzi, w tym wypadku Świętego Papieża.. Jak świat światem, a przynajmniej jak Kościół Kościołem niezbitym dowodem czyjejś świętości były cuda dziejące się za wstawiennictwem takiej czy innej osoby. Sprawy są dokładnie badane przez specjalne komisje.. Między innymi to dlatego Kościół ostrożnie i niepochopnie podchodzi do uznania takiego czy innego cudu..Co do sługi Bożego, Jana Pawła II, to badane są w tej chwili różne cuda, które wydarzyły się za Jego wstawiennictwem i do Watykanu wciąż napływają nowe zgłoszenia kolejnych takich zdarzeń. Być może niektóre z nich, o ile zostaną uznane przez Kościół za cuda, posłużą do procesu beatyfikacji i kanonizacji Naszego Papieża.
Człowiek ma duży zapas mocy biomechanicznej ograniczonej normalnie przez mechanizmy bólowe zabezpieczające układ napędowy człowieka przed przeciążeniem. Pewne stany psychiczne (w tym hipnoza) mogą znosić odczucie bólu a podniesiony poziom adrenaliny (też sterowany przez mózg) powoduje jeszcze zwiększenie wydolności organizmu (co było kiedyś potrzebne do ratowania sobie życia np. przez ucieczkę). Znane sa przypadki, że ludzie w silnym zagrożeniu dokonywali rzeczy, których w normalnym stanie nie byliby w stanie dokonać (chociażby z tego powodu, że mechanizmy bólowe, ograniczają rozwinięcie pełnej mocy "napędu". Dwudziestoletnie dziewczyny są często bardzo wysportowane !!!!
Oj coraz bardziej naciągane te Twoje kontraargumenty:) Najbardziej wysportowaną 20latkę z łatwością opanuje 6 mężczyzn (zapewne z ochrony, więc raczej nie ułomki). Jeśli nie mogli sobie z nią poradzić, to raczej świadczy o ingerencji jakieś nadludzkiej mocy.
Jeśli w dodatku dziewczyna ucicha w momencie, gdy Papież zaczął się modlić, wzywając Chrystusa, to znak, że Zły Duch wyczuł mocniejszego od siebie,skoro ucichł..Nie Papieża..Chrystusa, Boga.
Znam parę osób, które po wódzie wydają podobne odgłosy a w showbiznesie wielu nieźle zarabia za "wymiotowanie" do mikrofonu zwierzęcych odgłosów pod coś co podobno ma być muzyką a jest nagraniem tartaku pracującego na akord Niektórzy nawet z własnej nieprzymuszonej woli płacą za słuchanie tych "wymiocin" dźwiękowych
Różnica między aktorstwem (dość specyficznej próby zresztą), a opętaniem jest między innymi taka, że aktor nawet przmawiający zwierzęcym głosem, panuje nad sytuacją, także nad głosem - w opętaniu, kiedy zły duch mówi przez człoweka, człowiek nie ma na to żadnego wpływu, nie panuje nad tym, często też nie jest świadomy tego co się dzieje..
Znów dość zasadnicza różnica..
Byłeś przy tym ? Widziałeś to osobiście ? Znasz tego szatana osobiście, że wiesz, że to był jego głos ? To jest równie "wiarygodne" jak nagrania głosu bin Ladena na podrzuconych taśmach ...
Są tacy, którzy byli i widzieli. Osobiście. Ich służba w Kościele polega na tym, że nadal są i widzą i słyszą osobiście "efekty" opętania człowieka przez złego ducha. Jeśli naprawdę chcesz posłuchać naocznych świadków takich wydarzeń (a nie tylko pokpiwać sobie z niezwykle poważnej i groźniej rzeczywistości) to skontaktuj się ze wspomnianym egzorcystą. W Radiu Józef będą mieli dokładniejsze namiary, bo kiedyś rozmawiali z tym księdzem na antenie.
Dzięki za dobrą wolę, mało tego dookoła Tyle, że z drugiej strony życie wymaga od nas polegania na własnych siłach (egzaminy, ratowanie się, itd)
Nie tak mało paes!:) Nie tak mało:) Ale jeśli chcesz, by dobrej woli było więcej, to spróbuj i Ty się nią wykazać w gotowości usłyszenia tego, co chcemy Ci powiedzieć:) Bez dobrej woli, najmocniejsze argumenty rozbijają się jak o mur..
Kiedy człowiekowi się wydaje ,że jest samowystarczalny, to jest na ,,dobrej" drodze do Złego, bo człowiek bez Boga, bez Jego łaski,sam niewiele może.
Wiesz, śmiem wątpić a im dłużej patrzę na ten świat, tym bardziej wątpię
Pozdrawiam
A ja się zgadzam z Kotkiem Burym..Popatrz na ten świat dokładniej, niewyrywkowo, a sam zobaczysz, czym kończy się droga bez Boga..Przyjrzyj się dokładniej co kryje się pod makijażem sukcesu, uśmiechu, kariery, przekoanania o samowystarczalności..
A potem poobserwuj sobie ludzi głęboko wierzących..Przyjrzyj się dokładniej sile, radości, szczęściu, pokojowi serca, które kryją się pod często niełatwym życiem..
Wątpiący Paes
św. Tomasz też wątpił..Chciał i znalazł Odpowiedź.
Ja również Cię serdecznie pozdrawiam .
paes - 2007-11-03, 19:10
Sl@o - 2007-11-03, 19:27
ano - 2008-03-16, 00:46
Ciekawe:
anka_es - 2008-03-16, 09:06
pewnie dlatego że nie jest to wątek dostępny do pisania dla osób niezarejestrowanych - zapewne byłoby dużo więcej głosów... ciekawe tylko jakich
ano (witaj serdecznie) a jaką odpowiedź byś dodał?
ano - 2008-03-16, 20:25
Horoskopy publikowane w rubrykach wróżbiarskich pism traktuję wyłącznie jako dość osobliwy rodzaj gatunku literackiego. Horoskopy te przecież są pisane/wymyślane przez zwykłych ludzi (choć czasem, niestety, także przez astrologów) tylko dlatego, że chcą to czytać ludzie i nakład pism znacząco spada, jak tego nie ma. Najlepiej jak to jest jeszcze dowcipnie napisane, wtedy lepiej się sprzedaje. Nie sądzę, by czytanie takich horoskopów niosło zagrożenia duchowe, co często się akcentuje w mediach katolickich, inaczej podobnych zagrożeń należałoby się spodziewać także po czytaniu fraszek, dowcipów, wierszy itp. Kto ma odpowiednie skłonności to może mu zaszkodzić i na złą drogę zwieść zwyczajne gotowanie zupy itp.
Ja tutaj nie mógłbym wybrać żadnej z opcji, bo choć zdarza mi się czytanie (częściej słuchanie), to i tak nie pamiętam za godzinę co tam było napisane i nie mogę powiedzieć, że mi się coś sprawdza lub nie. Jak zauważyłem - wiele osób podobnie zachowuje się po lekturze takich utworów literackich. Poza tym to forum jest (chyba) forum katolickim, więc ściśle przestrzegający zakazów katolicy zapewne nawet nie zaglądają tu.
ulotny - 2008-03-16, 21:29
ściśle przestrzegający zakazów katolicy zapewne nawet nie zaglądają tu.
Jeśli znasz jakiś nakaz zaglądania dla katolików na forum takie jak to, nie publikuj go, proszę. Mnie, "biednego misia" pozbawiłbyś możliwości przeczytania wielu cennych spostrzeżeń /jak np. powyższego, które napisał Sla@o o wróżbiarzach, i z którym to spostrzeżeniem i autorem bardzo się zgadzam/.
ano - 2008-03-16, 22:12
Co to właściwie znaczy "wierzyć w horoskop"? Czy to samo co "wierzyć w Boga"?
Jeśli wierzę w Boga, to znaczy jestem przekonany o jego istnieniu. Jeśli wierzę w horoskop to znaczy że też wierzę w jego istnienie?
Dla mnie "wierzyć w horoskop" ma tyle samo sensu co "wierzyć w książkę" itp. Mój znajomy miał taką (trafną) sentencję w swoim podpisie:
"W karabin nie trzeba wierzyć, by z niego strzelać".
Bardzo mi się to podobało.
Co do tych zakazów - aczkolwiek zakaz zaglądania na to forum (a ściślej: akurat na ten temat), choć nie jest wyrażone wprost, to jednak czytanie tego tematu - należy domniemywać - jest zajmowaniem się horoskopami, czyli czymś, czego księża zakazują.
marborneo - 2008-03-16, 23:08
Co do tych zakazów - aczkolwiek zakaz zaglądania na to forum (a ściślej: akurat na ten temat), choć nie jest wyrażone wprost, to jednak czytanie tego tematu - należy domniemywać - jest zajmowaniem się horoskopami, czyli czymś, czego księża zakazują.
Chyba troche przesadzasz w filozofowaniu.Niepotrzebnie szukasz innych niz ogólnie przyjęte interpretacji czym jest "zajmowanie sie horoskopami" i jakiego to "zajmowania się księza zakazują".
Wiara w Boga ,to nie tylko wiara w Jego istnienie,ale i wiara Bogu,wiara w Jego moc,obietnice,przymierze,miłosierdzie,sprawiedliwość.........
Jesli ktoś wierzy w horoskop to niechybny znak,że przestał wierzyć Bogu,przestał ufać ,że to co Bóg dla niego przygotował jest dla niego najlepsze,chce sam stanowic o swej przyszłości,przewidując rózne ruchy i wydarzenia sam kształtować tę przytszłość,czyli ...................być bogiem samemu dla siebie!Przy okazji dla innych też
Jeśli poczytasz takie watki z uwagą to z pewnościa zauważysz ,że wiara w horoskopy wcale nie jest czymś nieczęstym ,także wśród tych ,którzy mienią sie katolikami.Poprostu wielu brakuje elementarnej wiedzy.Dla tych lepiej ,że ktoś chce sie z nimi dzielić własnymi doświadczeniami.Tak więc "zaglądanie do tematu" niekoniecznie znaczy to samo co "zajmowanie sie horoskopami"!
Oddzielną sprawą jest rozpatrywanie czy kiedykolwiek komuś się horoskop sprawdził,a jesli tak to kto na tym zyskał!
ulotny - 2008-03-16, 23:10
jednak czytanie tego tematu - należy domniemywać - jest zajmowaniem się horoskopami, czyli czymś, czego księża zakazują.
A skąd to domniemanie? Grzechy /jak i horoskopy/ to coś czego, księża zakazują a zajmować się nimi trzeba - podczas rachunku sumienia i sakramentu pojednania /i w zasadzie wystarczą te 2 sytuacje/.
Jeśli wierzę w Boga, to znaczy jestem przekonany o jego istnieniu.
No, fakt, ale to raczej za mało; diabeł też wierzy /wie nawet/, że Bóg istnieje.
paes - 2008-03-21, 00:30
Kurcze, ponad 12 tysięcy wyświetleń i tylko 29 osób zagłosowało chociażby po to, żeby stwierdzić, że nie czyta horoskopów Czyżby cała reszta czytała tylko nie chciała zabrać głosu
dzordan - 2008-03-21, 09:48
musze przyznac ze mi sie czesto sprawdzały horoskopy.Sadze ze wynikało to z tego ze jestem podatny na sugestie. Jak ktos nie jest podatny to pewnie sie tym poprostu bawi... mi to nie wychodzilo.
Ja tam od kad przestałem czytac i zwracac na nie uwage to czuje sie wolny.
I dzieki temu łatwiej mi sie skupic na swieceie rzeczywistym...
Tek de Cart - 2008-03-21, 13:37
a co się miało nie sprawdzić... przecież też mogę napisać horoskop "w tym tygodniu spotka Cię coś miłego, ale uważaj na zdrowie, może Cię coś złapać" - podejrzewam, że 99% społeczeństwa uznałoby że horoskop się sprawdził...
Polecam ABSOLUTNIE PEWNY horoskop na trzecie tysiąclecie:
Baran ------ 21 marca - 20 kwietnia
To będzie twoje ostatnie tysiąclecie, w następnym już będziesz nieżywy.
Byk ------- 21 kwietnia - 20 maja
Umrzesz w czasie trwania trzeciego tysiąclecia
Bliźnięta ------- 21 maja - 21 czerwca
Umrzesz w pierwszych stuleciach trzeciego tysiąclecia
Rak ------ 22 czerwca - 23 lipca
Istnieje niebezpieczeństwo, że w trzecim tysiącleciu odejdziesz.
Lew ---- 24 lipca - 23 sierpnia
Korzystaj z nowego tysiąclecia, bo to będzie twoje ostatnie! Po nim - KONIEC!
Panna ------ 24 sierpnia - 23 września
W czasie trzeciego tysiąclecia Wenus przejdzie przed Jowiszem co w kwadracie z Plutonem spowoduje, że umrzesz!
Waga ------- 24 września - 23 października
Zdecydowanie gorsze tysiąclecie od poprzedniego, bo w czasie jego trwania umrzesz!
Skorpion -------- 24 października - 22 listopada
Przez większa część trzeciego tysiąclecia będziesz nieżywy!
Strzelec --------- 23 listopada - 20 grudnia
Wygląda na to, że będzie to twoje ostatnie tysiąclecie � należy spodziewać się, że umrzesz w jego trakcie.
Koziorożec ---------- 21 grudnia - 20 Stycznia
Pomimo zdecydowanych postępow medycyny w trakcie trwania trzeciego tysiąclecia niestety nic się nie da dla ciebie zrobić i będziesz musiał umrzeć.
Wodnik ------- 21 stycznia - 19 lutego
Po tysiącleciu twoich urodzin nadchodzi tysiąclecie twojej śmierci.
Ryby ------- 20 lutego - 20 marca
W czasie trzeciego tysiąclecia urodzi się mnóstwo ludzi. Ale ty umrzesz.
za stroną Biuletynu Sceptycznego
Stanisław M. - 2008-03-21, 16:08
Kurcze, ponad 12 tysięcy wyświetleń i tylko 29 osób zagłosowało chociażby po to, żeby stwierdzić, że nie czyta horoskopów Czyżby cała reszta czytała tylko nie chciała zabrać głosu
POprawność nie zezwala się przyznać do takich zabobonów?
Taaak. Zakompleksione wykształciuchy z wypiekami na buźkach czytają ukradkiem w pracy horoskopy z porannej prasy, ale przecież inteligentowi tak nie wypada, więc i milczą.
ano - 2008-03-21, 20:16
POprawność nie zezwala się przyznać do takich zabobonów?
To akurat prawda. Wielu się boi, ze zostaną zakwalifikowani do zaboboniarzy. Są tacy, co zajmują się astrologią ukradkiem ale na forum publicznym dystansują się od niej, bo to niezgodne z panującym w ich środowisku światopoglądem i groziłoby im po prostu wykluczenie z miejsca pracy. Niewielu ludzi nauki przyznaje się otwarcie do zajmowania się astrologią. Zresztą słyszałem o tym swego czasu, że na UW od kiedy rektorem został AKW bardzo dyskryminowano tych co się zajmowali astrologią.
Sl@o - 2008-03-27, 11:38
Ja zaglosowalem na pierwszą odpowiedź. Dziś odrzucam horoskopy w całości, bo juz rozumiem zło z nich wynikające.
ano - 2008-03-28, 20:41
No to jesteśmy po przeciwnej stronie. Ja ani nie odrzucam ani nie widzę w nich tego domniemanego zła.
Sl@o - 2008-04-03, 11:11
No to jesteśmy po przeciwnej stronie. Ja ani nie odrzucam ani nie widzę w nich tego domniemanego zła.
No to jestes po stronie new gae'owskiego wyjasniania sprawy. A chrześcijaństwo zaprzecza prawdziwości astrologii i zakazuje wiary w jakiekolwiek jego przejawy, choćby zaglądania do horoskopów z "czystej ciekawości".
ano - 2008-04-04, 22:19
No tak. Zawsze miałem wątpliwości co do obiektywności nauki uprawianej na katolickich uniwersytetach i wątpię w zasadność utrzymywania katedr badawczych na takich uczelniach.
Ja jestem po stronie badania spraw nawet zakazanych przez cokolwiek lub kogokolwiek i z NewAge nie mam nic wspólnego, przynajmniej nie używam tego terminu ze względu na jego nijakość. Zajmuję się astrologią i argumenty Kościoła wysuwane przeciw astrologii uważam za niepoważne, żeby nie użyć bardziej dosadnych sformułowań. Gdyby się słuchano zakazów Kościoła do tej pory wiele nauk jeszcze "siedziałoby na drzewach".
Wczoraj na kanale Da Vinci oglądałem historię tablicy Mendelejewa i wspomniano tam m.in. jak można wróżyć sobie nt. właściwości nieodkrytych pierwiastków. Moim zdaniem Kościół powinien zakazać również zaglądania do tej tablicy. Tym bardziej, że swoją tablicę Mendelejew wyśnił w nocy, więc na pewno jakieś siły nieczyste maczały w tym palce.
Zbyszek Michał - 2008-04-05, 00:13
1. czy astrologia jest nauką? Moje doświadczenie mówi, że jest dokładnie odwrotnie - nie istnieje związek między moim życiem a planetami
2. co znaczy wróżenie nt. właściowości nieodkrytych pierwiastków. Z tego co wiem z wróżeniem to nie ma nic wspólnego. Tablica Mendelejewa to teoria porządkująca wyjaśniająca powtarzalność pewnych cech pierwiastków (stąd inna jej nazwa - tablica okresowa). Logiczne jest więc przewidywanie cech pierwiastków jeszcze nie odkryte. Powiedzenie, że jest to "wróżenie" to albo nadużycie, albo przejaskrawienie często stosowane w TV. Widząc takie liczby: 1 2 4 8 16 32 łatwo przewidzieć, że kolejna to 64. Nie jest to wróżenie...
3. Kościół ostrzega pzed astrologią, nauka (im bardziej materialistyczna i oderwana od Boga) tym bardziej ją wyśmiewa
4.
ulotny - 2008-04-05, 08:59
Bardzo zależy mi na tym, ano, abyś uwierzył w moje szczere intencje zrozumienia Twojego postu. Nie chcę niczego wykpiwać, ani też nie szykuję podstępnej riposty. Piszesz:
Powiązane wątki
anik_a Was wita ;)
Human Race
Obłędna strefa mroku
Przewóz koła zapasowego
Jakie kempingi polecacie w odległosci do 150 km od Wrocławia
Ankieta odcinek
Patka
play fresh czy one play 45 promocyjny
binio bill szalony heronimo rar
program do inwentaryzacji magazynowej
czy onz jest potrzebne 240
the;cancer;conspiracy
pentagram cerberus 6311 07a0A0909090A09090909dhcp
tabele wyszukiwania
ile zarabiaja wojskowi
pomysl co do ulepszenia gry
Zestawienie wątków z for internetowych ; Strona Główna